drukuj

:)

Tagi:

Sobota wieczor, dziecko wybylo z przyjaciolkami do kina, maz spi na kanapie , ja zapalilam sobie swieczke , wzielam pol lampki bialego wina a co mi tam zaszaleje i weszlam na mmke. Ot romantyczny wieczor po tygodniu pracy:)
Czytajac blogi Krystyny i Matei jakos tak zadumalam sie. Nad tym moim niebem , nad zyciem.
Czlowiek podejmuje rozne decyzje w zyciu czasem sa trafione czasem nie. Jednak ja uwazam ,ze zawsze gdzies w tym mozemy odnalezc reke Boga.Czytajac wczoraj "Biblie na kazdy dzien" natknelam sie na taka oto przypowiesc:
Bog pyta Pawla-"Czy masz rodzine, przyjacil ,bliska osobe?  Nie mam zadnej..
A co z Twoim zdrowiem?  Jestem schorowany , taki bardzo zmeczony swoim zyciem...
A co z nagrodamie,zadnych?    Nie na ziemi...
Wiec co Ty masz Pawle?    Nie mam rzeczy .Nie mam rodziny....
To co Ty masz ?.... Mam wiare , to wszystko co mam i to wszystko co potrzebuje bo mam wiare..

 

przede wszystkim czlowiek ,kobieta ,ktorej czasem spelniaja sie marzenia , optymistka z glowa w chmurach
Twiggy33
Autor:Twiggy33

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
Ptysiu
Ptysiu ndz., 2012-02-12 12:59

Sama wiara w życiu nie

Sama wiara w życiu nie wystarczy, potrzeba jeszcze czegoś. Dobrze jest mieć bliskich, ale nie każdy tak ma.

Jestem fanem StaregoWiarusa
też powojenna
też powojenna ndz., 2012-02-12 13:13

Nie mogę przyzwyczaić się 

Nie mogę przyzwyczaić się  do  blogów . Gdyby nie komentarz Ptysia  przeoczyłabym nowy wpis twiggi .
Może to wina starych nawyków , ale  może także brak  grafiki  po prawej stronie , Bardziej widoczne są blogi Matei i Krystyny .Sam tekst łatwo przeoczyć .To taka podpowiedż twiggi , nie każdy jest tak bystry jak Ptysiu :)))
Wiara czyni cuda , a szczególnie ta we własne mozliwości . Gdyby nie moja wiarę  we własne siły ,  już mnie by dawno wśród żywych  nie było .

Irena
magisterUW
magisterUW ndz., 2012-02-12 18:08

Wiara to indywidualna sprawa

Wiara to indywidualna sprawa każdego z nas . Ja głęboko wierzę , że moje życiowe decyzje są słuszne :)

Magister
krystynab11
krystynab11 ndz., 2012-02-12 18:24

Najgorsze jest , kiedy

Najgorsze jest , kiedy brakuje wiary w samego siebie .Wtedy  podjęcie każdej decyzji  jest trudniejsze  od zdobycia  Mount Everestu.

KrystynaB
Wiki7
Wiki7 ndz., 2012-02-12 19:32

Twiggy,działamy na zasadzie

Twiggy,działamy na zasadzie telepatii-temat podejmowania złych decyzji od dawna chodzi mi po głowie.
Noszę się z zamiarem napisania  o tym od tygodnia,jednak brak czasu mnie powstrzymuje.
Ale to może i dobrze,bo czas działa na moją korzyść-temat w mojej głowie bardziej się rozwinął.
Cieszę się,że w weekend można poczytać ciekawe teksty na blogu,kiedy juz wszystkie tematy są "obgadane".

irekkos
irekkos ndz., 2012-02-12 19:34

He he Twiggy  a to mnie lekko

He he Twiggy  a to mnie lekko zaskoczyłaś !   .Lampka wina w jednej ręce , a w drugiej biblia  ?
Ja wierzę TYLKO  w siebie  i powtórzę za Nietzsche -
Ani chrześcijaństwo, ani pozostałe religie nie zdołały zmienić człowieka na lepsze.

Irek.K
Twiggy33
Twiggy33 pon., 2012-02-13 14:35

:)

Powojenna , masz racje z wiara w siebie , pomaga ona w wielu sytuacjach.
Irek jedno drugiego nie wyklucza ale wszystko w rozsadnych ilosciach w obie strony. Mam pytanie a kiedy jest bardzo zle , kiedy traciesz nadzieje do kogo zwracasz sie?? 

ewita
ewita śr., 2012-02-15 14:26

Twiggy,  jak mam problem

Twiggy,  jak mam problem otwieram Biblię  i znajduję odpowiedz...może komuś wyda się to śmieszne, ale TO DZIAŁA!!! 
Życzę Wam i sobie takiej wiary, która góry przenosi...
 

DziewAnna
DziewAnna śr., 2012-02-15 15:02

Zastanawiam się co tam

Zastanawiam się co tam takiego się znajduje ,że może pomóc człowiekowi ? Góry niestety albo stety przenieść się nie da !
 

Moja wiara - las wielki, żywicą pachnący...
irekkos
irekkos śr., 2012-02-15 15:49

Jedni chodzą do jasnowidzów ,

Jedni chodzą do jasnowidzów , inni czytają biblię , ja wolę sam  decydować o sobie a nie  wierzyć w jakieś  surrealistyczne znaki  . Hmmm  jakby tak , to już  wziąć lepiej " wytyczne " z Baśni z 1000  i jednej nocy  he he

Irek.K
ewita
ewita śr., 2012-02-15 17:24

DziewAnno, Biblia na pewno

DziewAnno, Biblia na pewno nie każdemu pomoże, tylko temu, kto szuka tam pomocy. Miałam kiedyś przyjemność pracować z młodzieżą, która przygotowywała się do bierzmowania i przy omawianiu jednej z przypowieści, okazało się, że każdy z tych młodych ludzi inaczej ją pojmował.
Ja miałam problem natury duchowej i taki związany z moim małżeństwem. Wstydziłam się zapytać księdza, więc szukałam innej drogi i znalazłam, może dlatego, że bardzo chciałam, nie wiem...
A wiara, która góry przenosi, to taka, która czyni cuda, która potrafi uzdrowić i ciało i duszę. Każdy człowiek w coś wierzy, ja wierzę w Boga. Nie osądzam ludzi, którzy mają inne poglądy, każdy wierzy w to, w co chce i  jeśli jest mu z tym dobrze, ok... gdybym inaczej myślała, musiałabym rozwieść się z mężem.

Twiggy33
Twiggy33 śr., 2012-02-15 20:31

:)

Ewita ja tez szukam w Bibli odpowiedzi duchowej i wiem o czym piszesz. Mam takaz przypowiesciami na kazdy dzien roku i czasem otwieram ja na chybil trafil a czasem patrze na dany dzien.
DziewAnna - nie kazdy zaglada do Bibli , nie musi  to wolna wola kazdego czlowieka.
Irek najwazniejsze , ze czlowiek wierzy w cos ,ze ma wiare w sobie - czy to we wlasne mozliwosci , czy w drugiego czlowieka czy w Boga , ktory ma rozne imiona. 

DziewAnna
DziewAnna śr., 2012-02-15 21:35

No może sobie nagrabię Ewito

No może sobie nagrabię Ewito ale co może wiedzieć ksiądz o małżeńskich problemach :)?

Moja wiara - las wielki, żywicą pachnący...
Twiggy33
Twiggy33 czw., 2012-02-16 14:54

:)

DziewAnna- lepiej nie pytac ksiedza:)z drugiej strony tez maja jakies "doswiadczenie" w tym kierunku

ewita
ewita czw., 2012-02-16 23:34

DziewAnno, czemu masz

DziewAnno, czemu masz nagrabić, pytać zawsze można... są  kapłani, którzy prowadzą rekolekcje dla małżeństw, pomagają odbudować relacje między małżonkami, sprawiają, że mąz z żoną mogą na nowo zakochać się w sobie...mieliśmy  nawet zaproszenie na takie rekolekcje, ale niestety,  mąż nie lubi takich rozrywek...jesteśmy różni, więc ciężko było nam się dogadać, zwłaszcza, że swoją postawą odciągał dzieci od kościoła...moje argumenty jakoś nie trafiały do niego, ja się denerwowałam, bo byłam bezradna i stąd te moje problemy ... w tej chwili jest dobrze...mam dobrego męża, tylko ja potrzebuję rozmowy z Bogiem, a on mówi, że ciężko pracuje i to jest jego modlitwa...niech tak będzie:)

też powojenna
też powojenna pt., 2012-02-17 07:54

Twój mąż  ewita ma rację , to

Twój mąż  ewita ma rację , to jest najlepsza forma modlitwy  ! Kochać swoją rodzinę  i dbać o nią !  Ja bym go wcale nie naciskała , żeby  bezproduktywnie  siedział na wykładach księdza , kiedy w tym czasie może zająć się rodziną. Jestem wierząca ., ale to nie znaczy , że jednocześnie uważam , że ksiądz jest jedynym głośnikiem wiary.Bo często tak nie jest .Pamiętacie jak  o swojej sąsiadce pisał kiedyś Wiarus ?  Całe dnie biegała do kościoła , rekolekcje i kółka różańcowe a  jej wszystkie dzieci chodziły samopas  i często bez obiadu ?  I Stasiu podsumował , że wszystkie poszły nasermater .

Irena
ewita
ewita pt., 2012-02-17 09:30

I teraz nie naciskam... nic

@też powojenna:

I teraz nie naciskam... nic na siłę...przekonałam się, że nie warto tracić czasu na walkę z wiatrakami.
Do sąsiadki Wiarusa daleko mi, jej postawa jest szokująca, bo zaniedbując swoich najbliższych nie zbliżała się do Boga, wręcz przeciwnie...