:)
Sobota wieczor, dziecko wybylo z przyjaciolkami do kina, maz spi na kanapie , ja zapalilam sobie swieczke , wzielam pol lampki bialego wina a co mi tam zaszaleje i weszlam na mmke. Ot romantyczny wieczor po tygodniu pracy:)
Czytajac blogi Krystyny i Matei jakos tak zadumalam sie. Nad tym moim niebem , nad zyciem.
Czlowiek podejmuje rozne decyzje w zyciu czasem sa trafione czasem nie. Jednak ja uwazam ,ze zawsze gdzies w tym mozemy odnalezc reke Boga.Czytajac wczoraj "Biblie na kazdy dzien" natknelam sie na taka oto przypowiesc:
Bog pyta Pawla-"Czy masz rodzine, przyjacil ,bliska osobe? Nie mam zadnej..
A co z Twoim zdrowiem? Jestem schorowany , taki bardzo zmeczony swoim zyciem...
A co z nagrodamie,zadnych? Nie na ziemi...
Wiec co Ty masz Pawle? Nie mam rzeczy .Nie mam rodziny....
To co Ty masz ?.... Mam wiare , to wszystko co mam i to wszystko co potrzebuje bo mam wiare..





Kontakt:
Sama wiara w życiu nie
Sama wiara w życiu nie wystarczy, potrzeba jeszcze czegoś. Dobrze jest mieć bliskich, ale nie każdy tak ma.
Nie mogę przyzwyczaić się
Nie mogę przyzwyczaić się do blogów . Gdyby nie komentarz Ptysia przeoczyłabym nowy wpis twiggi .
Może to wina starych nawyków , ale może także brak grafiki po prawej stronie , Bardziej widoczne są blogi Matei i Krystyny .Sam tekst łatwo przeoczyć .To taka podpowiedż twiggi , nie każdy jest tak bystry jak Ptysiu :)))
Wiara czyni cuda , a szczególnie ta we własne mozliwości . Gdyby nie moja wiarę we własne siły , już mnie by dawno wśród żywych nie było .
Wiara to indywidualna sprawa
Wiara to indywidualna sprawa każdego z nas . Ja głęboko wierzę , że moje życiowe decyzje są słuszne :)
Najgorsze jest , kiedy
Najgorsze jest , kiedy brakuje wiary w samego siebie .Wtedy podjęcie każdej decyzji jest trudniejsze od zdobycia Mount Everestu.
Twiggy,działamy na zasadzie
Twiggy,działamy na zasadzie telepatii-temat podejmowania złych decyzji od dawna chodzi mi po głowie.
Noszę się z zamiarem napisania o tym od tygodnia,jednak brak czasu mnie powstrzymuje.
Ale to może i dobrze,bo czas działa na moją korzyść-temat w mojej głowie bardziej się rozwinął.
Cieszę się,że w weekend można poczytać ciekawe teksty na blogu,kiedy juz wszystkie tematy są "obgadane".
He he Twiggy a to mnie lekko
He he Twiggy a to mnie lekko zaskoczyłaś ! .Lampka wina w jednej ręce , a w drugiej biblia ?
Ja wierzę TYLKO w siebie i powtórzę za Nietzsche -
Ani chrześcijaństwo, ani pozostałe religie nie zdołały zmienić człowieka na lepsze.
:)
Powojenna , masz racje z wiara w siebie , pomaga ona w wielu sytuacjach.
Irek jedno drugiego nie wyklucza ale wszystko w rozsadnych ilosciach w obie strony. Mam pytanie a kiedy jest bardzo zle , kiedy traciesz nadzieje do kogo zwracasz sie??
Twiggy, jak mam problem
Twiggy, jak mam problem otwieram Biblię i znajduję odpowiedz...może komuś wyda się to śmieszne, ale TO DZIAŁA!!!
Życzę Wam i sobie takiej wiary, która góry przenosi...
Zastanawiam się co tam
Zastanawiam się co tam takiego się znajduje ,że może pomóc człowiekowi ? Góry niestety albo stety przenieść się nie da !
Jedni chodzą do jasnowidzów ,
Jedni chodzą do jasnowidzów , inni czytają biblię , ja wolę sam decydować o sobie a nie wierzyć w jakieś surrealistyczne znaki . Hmmm jakby tak , to już wziąć lepiej " wytyczne " z Baśni z 1000 i jednej nocy he he
DziewAnno, Biblia na pewno
DziewAnno, Biblia na pewno nie każdemu pomoże, tylko temu, kto szuka tam pomocy. Miałam kiedyś przyjemność pracować z młodzieżą, która przygotowywała się do bierzmowania i przy omawianiu jednej z przypowieści, okazało się, że każdy z tych młodych ludzi inaczej ją pojmował.
Ja miałam problem natury duchowej i taki związany z moim małżeństwem. Wstydziłam się zapytać księdza, więc szukałam innej drogi i znalazłam, może dlatego, że bardzo chciałam, nie wiem...
A wiara, która góry przenosi, to taka, która czyni cuda, która potrafi uzdrowić i ciało i duszę. Każdy człowiek w coś wierzy, ja wierzę w Boga. Nie osądzam ludzi, którzy mają inne poglądy, każdy wierzy w to, w co chce i jeśli jest mu z tym dobrze, ok... gdybym inaczej myślała, musiałabym rozwieść się z mężem.
:)
Ewita ja tez szukam w Bibli odpowiedzi duchowej i wiem o czym piszesz. Mam takaz przypowiesciami na kazdy dzien roku i czasem otwieram ja na chybil trafil a czasem patrze na dany dzien.
DziewAnna - nie kazdy zaglada do Bibli , nie musi to wolna wola kazdego czlowieka.
Irek najwazniejsze , ze czlowiek wierzy w cos ,ze ma wiare w sobie - czy to we wlasne mozliwosci , czy w drugiego czlowieka czy w Boga , ktory ma rozne imiona.
No może sobie nagrabię Ewito
No może sobie nagrabię Ewito ale co może wiedzieć ksiądz o małżeńskich problemach :)?
:)
DziewAnna- lepiej nie pytac ksiedza:)z drugiej strony tez maja jakies "doswiadczenie" w tym kierunku
DziewAnno, czemu masz
DziewAnno, czemu masz nagrabić, pytać zawsze można... są kapłani, którzy prowadzą rekolekcje dla małżeństw, pomagają odbudować relacje między małżonkami, sprawiają, że mąz z żoną mogą na nowo zakochać się w sobie...mieliśmy nawet zaproszenie na takie rekolekcje, ale niestety, mąż nie lubi takich rozrywek...jesteśmy różni, więc ciężko było nam się dogadać, zwłaszcza, że swoją postawą odciągał dzieci od kościoła...moje argumenty jakoś nie trafiały do niego, ja się denerwowałam, bo byłam bezradna i stąd te moje problemy ... w tej chwili jest dobrze...mam dobrego męża, tylko ja potrzebuję rozmowy z Bogiem, a on mówi, że ciężko pracuje i to jest jego modlitwa...niech tak będzie:)
Twój mąż ewita ma rację , to
Twój mąż ewita ma rację , to jest najlepsza forma modlitwy ! Kochać swoją rodzinę i dbać o nią ! Ja bym go wcale nie naciskała , żeby bezproduktywnie siedział na wykładach księdza , kiedy w tym czasie może zająć się rodziną. Jestem wierząca ., ale to nie znaczy , że jednocześnie uważam , że ksiądz jest jedynym głośnikiem wiary.Bo często tak nie jest .Pamiętacie jak o swojej sąsiadce pisał kiedyś Wiarus ? Całe dnie biegała do kościoła , rekolekcje i kółka różańcowe a jej wszystkie dzieci chodziły samopas i często bez obiadu ? I Stasiu podsumował , że wszystkie poszły nasermater .
I teraz nie naciskam... nic
@też powojenna:I teraz nie naciskam... nic na siłę...przekonałam się, że nie warto tracić czasu na walkę z wiatrakami.
Do sąsiadki Wiarusa daleko mi, jej postawa jest szokująca, bo zaniedbując swoich najbliższych nie zbliżała się do Boga, wręcz przeciwnie...