Zimowy tryptyk –odsłona trzecia { i ostatnia }

Dotknąć nieba
Zima nie odpuszcza . Łomża nadal w jej okowach.
Przez okno z mojego ciepłego mieszkania , widzę szybko przesuwające się sylwetki ludzkie .
Życie toczy się nie tylko w określonych temperaturach .
Bardzo powoli , wspierając się nawzajem idzie para moich znajomych z widzenia .
Znam ich od przynajmniej trzydziestu lat i zawsze tak samo chodzą .
Kiedyś trzymali się za ręce , teraz starszy pan służy swojej partnerce ramieniem .
Scenka I
Para siwowłosych małżonków robi zakupy w małym ,osiedlowym sklepiku .
Przy boku pani zauważam laskę . Widocznie ramię życiowego partnera słabnie z wiekiem .
Cichy szept – Toleczku , nie zapomnij o jogurtach dla siebie . Pan z uśmiechem głaszcze pomarszczony policzek żony – Maleńka , pamiętam , ale najpierw niech pani zważy dla ciebie mandarynki .
W stronę sprzedawczyni – i proszę jeszcze chleb grahama , bo jest najlepszy dla mojej żony.
Obrazek jak pod publiczkę ? Nie ! Przez 30 lat widuję takie co kilka dni .
Ciche szepty , pełne miłości gesty ,spojrzenia pełne czułości ... tego nie da się zagrać !
Łączą ich więzy silniejsze od solidnego supła z postronka
" Ludzie mówią najciszej
słowa ciepłe i czułe,
uśmiechają się tkliwie,
razem w drogę chcą iść.
Cicho szepczą o niebie,
no i niebo rozumie,.... "
Scenka II
Laboratorium Odbieranie wyników . W kolejce oczekujących blada , młoda dziewczyna .Po holu nerwowym krokiem chodzi mężczyzna , Po chwili podchodzi do niej i ze złością w głosie – Długo to będzie jeszcze trwało ?! . Dziewczyna szeptem – Proszę , uspokój się . Widzisz jak sama jestem zdenerwowana ?
Odbieram wyniki mamy . Odchodzę na bok i drżącymi rękoma rozkładam papier .Głęboki oddech ulgi .
Czuję popchnięcie , to znowu niecierpliwy partner bladej dziewczyny Szarpie ją za rękaw i : Pogoń ich !
Nie będę tu czekał do u .......... śmierci !
Dziewczyna wchodzi do środka i słychać jej błagalny głos .
Zapinam kurtkę , zakładam czapkę i z tyłu dobiega mnie płacz młodej kobiety . W ręku trzyma wyniki .
Partner – I czego ryczysz ?! Zostawia płaczącą i szybko rusza korytarzem .
Rzuca przez ramię - Ogarnij się do cholery , idę zapalić !
Tchórz ! Egoista ! Jego mocne , umięśnione ramię jest słabe jak wysuszony patyk . Strach byłoby skorzystać z oparcia się na nim .....
" A głośno i najgłośniej
krzyczy, kłamie ludzki strach,.... "
Jedni dotykają nieba delikatnym muśnięciem ukochanej twarzy , drugim bliższe jest piekło obojętności
KONIEC
http://www.youtube.com/watch?v=sYZsTtRZIa8







Kontakt:
Jestem pewien , że moje ramię
Jestem pewien , że moje ramię nigdy nie będzie " wysuszonym patykiem " .
Dane jest mi też dotykanie nieba :)
Moje panie wzruszone . Bardzo dziękujemy za ten tekst.
Czy napis KONIEC oznacza koniec pisania bloga ?
Prosimy tego nam nie robić !!!
:)
Krystyno mam nadzieje ,ze nie rezygnujesz z bloga.Ja nie zgadzam sie!!!!Chyba tak naprawde kazdy marzy o takiej milosci jak ta para staruszkow:)
Jestem ograniczony wzrokowo i
Jestem ograniczony wzrokowo i słuchowo , bo nie zauważam takich scenek . Hmmm gdyby jednak napatoczył by mi się taki facio z laboratorium , to bym wyszedł za nim i zapalonego peta wcisnął mu głęboko w gardziel !
I co znaczy ten koniec ? Pozwolenia na zakończenie pisania blogu wydaje tylko Premier MM .
Nie dotykam nieba jak
Nie dotykam nieba jak magister , a moje męskie ramię częściej przypomina suchy badyl . (:
Nie wiem , jak można tak uważnie iść przez życie jak Krystyna . Mnie takie scenki też by umknęły .
W rodzinie mam takie " papużki nierozłączki " , Dochowali się pięcioro dzieci , przeżyli już razem prawie 50 lat , a nigdy nie widziałam , aby się kłócili ..
Piosenka dobrana znowu idealnie.
Oboje z Anką i Juniorem
Oboje z Anką i Juniorem dotykamy nieba i bardzo pragniemy , żeby tak zostało .
Faktycznie takie teksty mocno walą w serce. Mąż z drugiej scenki , to zwykle zero pozbawione empatii .Prędzej jego potrzebująca wsparcia żona znajdzie zrozumienie i pomoc u obcych ludzi , niż u niego .
Opisane zajście zbulwersowało nas ! Jak tak można ?
Niestety tak bywa . Nasz znajomy z Łomży też zostawił chorą na nowotwór żonę wraz z dwójką małych dzieci , bo nie mógł patrzeć na --------cierpienie . Taki " wrażliwy " ! Na szczęście Monika wyzdrowiała .
Ostatnio doniesiono nam , że L sam zachorował i okazało się , że jego druga wybranka postąpiła z nim tak samo , jak on z Moniką . L jest teraz pod opieką matki.
Tryptyk, czyli trzy części. Koniec, ale nie bloga:-)))
Hmmm... scenka nr II...Na szczęście to przeszłość, a przyszłość może bliższa będzie scence nr I :-))))
No co?.... Pomarzyć można ;-)))))))
Tryptyk skończył się, to co będzie następne? Już czekam z niecierpliwością:-))))
Z upływem lat zmalałam i te
Z upływem lat zmalałam i te niebo trochę się odsunęło, ale nie powinnam narzekać. :)
Nie pali,po knajpach nie chodzi z kolegami, pije okazjonalnie, w domu złota rączka
do wszystkiego, w domu trochę pomaga , ale uparty jak jasna anielka.
Krystyna oczka ma chorowite, za to dookoła głowy i nic jej nie umknie.
Z powodu zajmowanej funkcji w rządzie, nie wyrażam zgody na zakończenie
pisania blogu. Proszę znaleźć nowy tytuł, który będzie pasował do kolejnych
scenek z życia wziętych. Dobrze by było,żeby autorka za długo się nie ociągała z pisaniem. :))))
Dziuńka, jakieś wady musi
Dziuńka, jakieś wady musi mieć... Ideał byłby zbyt nudny....:-))))
Flower, a ten ośli upór to
Flower, a ten ośli upór to pikuś? Zanim coś zrobi, co przewidziane i dawno
zaplanowane, to z pięć razy termin zmieni, a we mnie się gotuje.
Krysia co chwila przez telefon słyszy jak kipię.
Przeczytałam , przemyślałam
Przeczytałam , przemyślałam i musiałam odczekać z komentarzem .
Moje niebo też trochę za wysoko , ale jakbym tak podskoczyła ? : ) Nie jest to sielanka , ale nie narzekam . Czasami tylko poburczę . Bardziej mnie dobiła ta druga scenka , tym bardziej że znam taką z życia .
Mój dawny szkolny kolega , którego bardzo lubiłam spowodował kilka lat temu wypadek w którym ucierpiała jego żona a on wyszedł bez szwanku . Nigdy bym nie podejrzewała , że kolega może być aż taką kanalią !
Żona spędziła w szpitalu pare miesięcy , potem rehabilitacja . Dziećmi opiekowali się jej rodzice , bo tatuś złapał wiatr w żagle i zmieniał kochanki jak rękawiczki . Nawet przestał odwiedzać żonę .
Razem z trzema koleżankami podtrzymywałyśmy ją na duchu i w miarę możliwości pomagałyśmy .Nie wrociła całkowicie do formy , ale radzi sobie teraz sama i wychowuje dzieci .Kolega potrafił nawet targować się o wysokość alimentów ! Teraz słyszę , że dostał kopa w tyłek od kolejnej flamy i próbuje wrócić do rodziny ! Po kilku latach ! Ja bym go strzeliła w d..ę z taką siłą , że wylądowałby na księżycu !
Tryptyk tylko 3 części , ale może kolej teraz na " dekameron " ?
Na prośbę dziadziusia
@AnnaMaria:Na prośbę dziadziusia zmuszona jestem dodać tu wpis :)))
Dziadziuś zna tą rodzinę i był taki okres , kiedy moja ciocia Grażynka dowoziła tą panią na rehabilitacje na Rybaki . Dziadziuś mowi , że ten psubrat to powinien w rowie zdychać za to co zrobił - cytat dziadziusia.
Jaki koniec ?? Czego koniec
Jaki koniec ?? Czego koniec ?? Krystyno ! Pisz - proszę !!!! I to często i to tak trafnie !! Twoje oczęta osłabione , ale za to wszystkie doznania , opinie - takie trafne ! Tyle wrażliwości !! Jestem twoją fanką !! No i Starego Wiarusa też !!! Wzruszylam się !! Mam " niebo " - dość blisko , ale jestem wrażliwa ! Wszystkim życzę , by odczuwali i przeżywali swoje dzieje w tej pierwszej scenerii !!! Wszystkich pozdrawiam !!
Ania i ja od wielu lat nie
Ania i ja od wielu lat nie tyle dotykamy nieba , ile szybujemy w chmurach :))
Bardzo podoba nam się pomysł Krystyny na pisanie bloga w takiej formie . To nie tylko wnikliwe spojrzenie , ale wyobrażnia i wrażliwość . Szkoda , że to koniec tryptyku Może rzczywiście teraz czas na proponowany " dekameron " ?
Druga scena niestety o wiele częstsza w życiu od tej pierwszej (: . Partnerzy często zawodzą , kiedy są potrzebni w trudnych momentach . Dotyczy to obu płci. Mam pod swoją opieką panów , którzy byli dobrzy jako mężowie , ale kiedy dopadła ich choroba zostają sami . Nagle partnerka uznaje , że nie nadaje się na opiekuna { często krótkotrwałego } , bo jej się też coś od życia należy .{ sic !!! }
Pozdrawiamy .
Sami kosmonauci czy co ? Ja
Sami kosmonauci czy co ? Ja tam wolę twardo po ziemi chodzić , a raczej jeżdzić :)
Jurek , szuja i kanalia wyleżć może z obu płci , jak tam gdzieś w nich siedzi. To tylko kwestia czasu i odpowiedniej chwili.
Jakie śliczne nowe zdjątko
Jakie śliczne nowe zdjątko Pani Krysi:-)))
Muszę jeszcze przyznać się do czegoś... bez bicia.
Dokładnie sprawdziłam, czy palec na zdjęciu z niebem, to palec wskazujący:-)))))).
Oj... bo mogłaby być zamaracha..... heheheh
Trzecia i ostatnią część
Trzecia i ostatnią część tryptyku przeczytałam jednym tchem...ech życie...jedni dotykają nieba, jak starsze małżeństwo w I scence, inni mają piekło na ziemi. Życie pisze przeróżne scenariusze dla nas. Kiedyś ktoś mi powiedział, że to, kim jesteśmy, gdzie mieszkamy, jakich mamy sąsiadów, nie jest przypadkiem...może istnieje księga, w której zapisane są nasze losy?....................
Po komentarzu Karoliny
Po komentarzu Karoliny cytującej naszego Starego Wiarusa wypływa wniosek , że w gruncie rzeczy Łomża to małe miasto i wszyscy wszystko o każdym wiedzą :)))
Ukrywamy się tu pod nickami , a może w realu znamy się jak " łyse konie " ??? :)))
Irku , jakże byłoby dobrze , żeby takich " kosmonautów " było wśród nas jak najwięcej .
Strasznie brakuje mi
Strasznie brakuje mi Wiarusa....... Jakoś nie mogę przestać za Nim tęsknić;-((((((
Z drugiej strony, jak widzę komentarze nowych MMkowiczów, którzy toczą spory w niewłaściwym miejscu , do tego ubliżając wszystkim dookoła... to cieszę się, że Wiarus tego nie czyta, bo tylko ciśnienie podskoczyłoby mu niepotrzebnie.
Ewita, może jest w tym jakaś prawda.... Niektórzy twierdzą, że to karma....
Wzruszyłam się do
Wzruszyłam się do łez...czytając scenę pierwszą,w sercu czułam wołanie-ja też tak chcę!
Czytając scenę drugą zobaczyłam nie tylko jedną scenę ze swojego życia z "eksem",ale to był właśnie całokształt naszych 15-stu "wspólnych" lat...to jest straszne,nikomu tego nie życzę...
On był właśnie taki....
Kiedyś nasz starszy syn chorował.Miał wówczas ze 4 latka.Na zapalenie ucha dostał antybiotyk,na który był uczulony.Na całym ciele pojawiły się czerwone wybroczyny.Lekarz natychmiast skierował małego do szpitala,uznał,że to objaw choroby serca.Płakałam wtedy w głos.Córka straciła akurat słuch,a syn chory na serce??? Czułam,że zwariuję.Jedyne wsparcie,jakie dostałam od męża,to były słowa:To twoja wina! jedno dziecko już "załatwiłaś",to i z drugim radź sobie sama!
Nawet do szpitala nie przyjechał.Wyszliśmy do domu po zrobieniu badań,kiedy okazało się,że to tylko uczulenie.
Kiedy moja córka zachorowała na cukrzycę,teściowa zadzwoniła do mnie ze słowami: To twoja wina!! dawałas jej za dużo słodyczy!!! Odbiorę ci dzieci i z synem je wychowam!!
Mogę tak wyliczać setki takich sytuacji.Z czasem uodporniłam się na tą bandę psycholi,rodzinę Adamsów,ale wspomnienia bolą jak cholera...
I czytając teraz scenę z pod laboratorium,zobaczyłam w niej siebie...łzy same lecą...za moją głupotę,stracony czas i rany,które nadal są i pewnie będą zawsze,bo takich słów się nie zapomina.
Trauma,którą dostałam od bydlaka za to,że urodziłam mu i sama wychowałam czwórkę wspaniałych i mądrych dzieci...
:)
@Wiki7:Wiki ciesz sie ,ze w koncu pozbylas sie eksa:)
Miła Wiki najważniejsze , ze
Miła Wiki najważniejsze , ze ten czas już minął i zostały tylko wspomnienia. Rozumiem , że i one mogą bardzo boleć . Traumatycznych przeżyć nie można wepchnąć w niebyt zapomnienia.
W tekstach pani Krystyny jest zawsze coś takiego , ze otwierają we mnie jakąś klapkę . I to nie zawsze przyjemną .Można je też potraktować jako proces samooczyszczenia i wyrzucić z siebie to , co nas dręczy.