Wspomnienia 80. i 90. lat
Chciałbym aby inni mm-kowicze poopowiadali o latach 80. i 90. jak się wtedy żyło.
Teraz zimę mamy jaką mamy, większość z was (ja nie) pamięta zapewne zimę stulecia, u mnie mama wspomina że wtedy ferie się przedłużyły o kolejne dwa tygodnie.
Z tamtych czasów na pewno pamiętacie takie rzeczy jak:
Gazety: Panorama, Tydzień, Forum, Płomyczek, Dziennik Ludowy, Trybuna Ludu, Świerszczyk, Gospodyni, Wola Ludu.
Wina: Patyk, Czar Nałęczowa, Kier, Mocny tur, Jabłuszko, Rubinowe.
Kosmetyki-Chemia: Pollena 2000, Pralux, mydło do golenia, mydło Parys, woda kwiatowa.
Papierosy: Sport, popularne, Klubowe, Dukat, Piast, Radomskie, Orient.
Piwa: EB, Piwo słodowe, Koźlak, Dubeltowe ciemne, Porter okocimski, Czarna perła, Poznańskie.
Artykuły spożywcze: bryndza owcza, syfony, oranżada w proszku, kakao, guma Donald, napój miś i ptyś, landrynki, lody Bambino, wafelki Kukuruku, ciepłe lody, Przysmak świętokrzyski.
W latach 90 pojawiły się pierwsze konsole takie jak: pegazus, commodore 64, atari, były również gry planszowe takie jak Monopol. Dzieci zbierały karteczki do segregatorów, zakładały "złote myśli", zbierały historyjki z gum Donald i turbo.
Muzyki słuchało się na walkmanach, a nie tak jak teraz na mp3, przewijanie kaset ołówkiem. W latach 90' królowało u nas Disco-Polo, czyli takie zespoły jak Boys, Imperium, Akcent, Shazza, Fanatic, Milano, Top One, Mega Dance, Skaner.
W telewizji leciały takie programy jak: Koło fortuny, Idź na całość, Randka w ciemno, Teleranek, 30 ton - lista, lista, lista przebojów, Z archiwum X, McGyver, Drużyna A, Rower Błażeja, Adam Słodowy zrób to sam, serial Sagala, Jacek i Agatka, Pora na Telesfora, Zwierzyniec, Wieczorynki: Gumisie,
Smerfy, Rumcajs i Cypisek, Krecik, Reksio.
Wiele innych rzeczy takie jak, jojo, rolki, gra w kapsle, klocki lego.
Był okres, że w sklepach był tylko ocet na półkach i standardowy tekst pań sprzedawczyń "NIE MA", kupowanie na kartki, stanie w długich kolejkach, noszenie papieru toaletowego na szyi. Wiele z tamtych lat na pewno zostało pominięte, ale nie karćcie mnie za to, gdyż urodziłem się dopiero w
roku 1991.
Tekst pisałem na podstawie internetu oraz wspomnień ludzi, którzy opowiadali o tych latach. Zachęcam pozostałych mm-kowiczów do napisania tekstów i komentarzy jak żyło się w tamtych latach i co Wy wspominacie.

































Kontakt:
Dla mnie tamte lata , to
Dla mnie tamte lata , to bieganie za pieluchami tetrowymi i proszkiem " Cypisek " . Teraz czytam , że właśnie ten proszek powodował najwięcej uczuleń u dzieci !
To stanie cale noce przy sklepie AGD na Polowej , żeby " dostać " pralkę Franię.
To pranie w ręku w " Kokosalu "
Ale to też radość , że dzieci rosną zdrowo i mają miejsce w żłobku i w przedszkolu.
Dla młodych tamte czasy to
Dla młodych tamte czasy to już prehistoria .
Programy telewizyjne były ciekawsze a ludzie bardziej życzliwi . Pamiętam jak w bloku sąsiadka sąsiadce podawała informacje , że w sklepie na Legionó " rzucono " proszek do prania , a w Konsumach można kupić tanie firanki .
Dzieci się nie nudziły w domu , bo z " Misia " robiły na przykład samochodziki , a cale grupki wymieniały się naklejkami albo papierkami po gumie do żucia , albo grały w " Grzybki " czy bierki .. Miały chyba większą wyobrażnię niż te obecnie (:
Z gazet chyba najciekawsze były " Kulisy "
Było siermiężnie , ale ludzie bardziej byli z sobą .
Dobry temat Ptysiu ! Jak chcesz , to potrafisz ! :)))
Mimo, że ja rocznik 1985 to
Mimo, że ja rocznik 1985 to doskonale pamiętam większość z przytoczonych przez Ciebie rzeczy. Z gazet pamiętam Świerszyk, a jakże. Pamiętam, że wino Mocny Tur to i ja piłem ale było to już w późnych latach '90. Paliłem i Klubowe i Sporty:) Z piw przez Ciebie podanych pamiętam i piłem każde, ahhh, ten smak EB - nie zapomniany. Syfony, oranżada w proszku, gumy Donald czy ciepłe lody to była norma.
Pamiętam życie gum Tubo i potem wkładanie w nie kawałek kolorowego węgla drzewnego od jakiejś kolorowej kredki, żeby gumy były kolorowe. Pegazusa też miałem i mimo, że rozkręciłem go na części pierwsze a potem złożyłem i zostało mi kilkanaście elementów to i tak gra chodziła. Pamiętam kartridże i wymiany na nowe gry: Mario, Contra czy Tetris:)
Miałem walkman Sony od brata i pierwsze kasety Liroya i Nagły Atak Spawacza - pamięta to ktoś?
Oglądało się Drużynę A (zawsze byłem Murdock'em, bo byłem i jestem głupi), McGyvera (chciało się zbudować helikopter z paczki zapałek) no i ulubione bajki czyli Smurfy, Gumisie i Muminki. Dziś to nie to samo, już nie ma tego czaru w bajkach. Same mordobicia, strzelanki i seks. W bajkach!
Kurczę, wróciło by się do tamtych lat. Nie zapomnę jak będąc dzieckiem chodziło się do babci na Zdrojową i z góry się turlało na dół. Nikt nie przejmował się zadrapaniami ani tym czy w trawie jest coś niebezpiecznego. Turlało się na dół, miało się całe ciuchy zielone od trawy i nie było potrzeby mieć proszku od Chajzera, żeby to wszystko doprać.
Bawiliśmy się w kierowców "czerwoniaków", zazwyczaj jeździłem "10". Czasy, które już nie wrócą.
I kartki : na mydło ,
I kartki : na mydło , proszki do prania , papierosy , buty , słodycze , mięso ... wczesne lata 80-te to niezła szkoła przetrwania dla wielu matek .
Dla nas to wspomnienie trudnych czasów , trudnych decyzji , wiecznego martwienia się co ugotować na obiad i skąd zdobyć dodatkową kartkę , bo dziecku znowu urosła noga .
Dla dzieci , to wspomnienie gum do żucia , lodów Bambino , albo walkmana Sony....
Tak , ludzie bardziej byli z sobą . ...
"Artykuły spożywcze: bryndza
"Artykuły spożywcze: bryndza owcza, syfony, oranżada w proszku, kakao, guma Donald, napój miś i ptyś, landrynki, lody Bambino, wafelki Kukuruku, ciepłe lody, Przysmak świętokrzyski."
Teraz wiem skąd Ptyś ma ksywkę Ptyś :D:D
" Ptyś " był smaczny , ale
" Ptyś " był smaczny , ale nie wiem czy zdrowy ?
Ja przypomnę jeszcze saturatory z wodą sodową , które w upalne dni rozstawiane były na Długiej i Starym Rynku , Z jednej , trochę opukanej musztardówki piło po kolei wiele osób i nikt się nie bał , że złapie jakieś choróbsko :)
Jak saturator to pewnie
Jak saturator to pewnie Kiepski sprzedawał, hehe.
:)
Dzieki Ptysiu za fajny temat na poniedzialkowy poranek , na poprawe humoru:)
Co pamietam?-Wielekie bloki smalcu na wage i sklep Blaszak na rogu Pilsudskiego i Legionow delikatesy na rondzie , sklep Pollena na miescie i ten niesamowity zapach w srodku i krem nivea, Poczte Glowna i kolejki i wypelnianie kwitkow. Mundurki w szkole i kolnierzykizapinane na guziki , dziewczyny z Liceum Medycznego jak nosily swoje krzyzaki ,dojazdy do szkoly 10 albo 8 czy czasem 1 o 7.35 rano. Nasze nowe bloki i bloto dookola , walki z innymi dziecmi z sasiednich blokow.Oczywiscie lody wloskie kolo malego kosciolka i gofry kolo starego szpitala i bar mleczny a w nim najlepsze placki z jablkiem. Ulubione picie Ptys a potem Cola,paczki z ABC.Rynek kolo Turlejskiego i najwczesniejsze z nim wspomnienia to ,ze gospodarze na furmankach przyjezdzali.Z telewizji - to Czterej pancerni i pies w wakacje , 5 ,10 ,15 w soboty przed sprzataniem pokoju, Tik -Tak , Pankracy .Ksiazki ,ktore dostawalo sie w szkole i jesli bylo sie wzorowym to nowe a jak nie tojuz uzywane .Bibloteke szkolna i moje ciagle wypozyczanie ksiazki Dzieci z Bullerbyn ,czym doprowadzalam do szalu pania biblotekarke. Pamietam bibloteke na Nowogrodzkiej , lubilam tam przesiadywac.Lekcje wf i skakanie przez kozla czy stanie na rekach.
Kurczaczek , a mnie jakoś
Kurczaczek , a mnie jakoś mało zostało w pamięci z tamtych lat . Jedno co dobrze pamiętam to smak oranżady w proszku , nawet nie rozrobionej w wodzie , tylko od razu zjadanej .
Kurczę, zjadało się oranżadę
Kurczę, zjadało się oranżadę w proszku:) Pamiętam jeszcze superową oranżadę w folii sprzedawaną w sklepiku szkolnym w sp 10. Smaku nie zapomnę do końca życia.
Fakt,tamte czasy nie były
Fakt,tamte czasy nie były łatwe,ale nie było głodnych dzieci ,o bezdomnych się nie słyszało,
a bezrobotnych nie było.Nie pracowały lenie, ale na nich też był sposób, dla takich
państwo zawsze znalazło zajęcie.
Ile radości miał człowiek jak coś z chodliwego towaru wystał w kolejce, albo trafił przez przypadek.
Szlag mnie jednak trafia jak czytam lub słyszę, że w tamtych czasach w sklepie na półkach
był tylko ocet.W sklepach mięsnych były nagie haki jak skończył się towar, ale sklepów
spożywczych z samym octem nie widziałam nie tylko na Śląsku, ale i w Łomży i innych
miastach też. Na tym occie te młode pokolenie i miesiąca by nie wyżyło. Wiem,że trudniej
było kobietom,które pracowały, a jednak też sobie jakoś radziły. Ludzie byli jednak weselsi
i przyjaźniej do siebie nastawieni.
Kiedyś stałam w kolejkach, dzieci ,spory ogródek do obrobienia i jeszcze miałam sporo
wolnego czasu,ceny w sklepach Łomży, Kielcach czy Szczecinie były takie same.
Teraz maraton po sklepach,bo ceny tego samego towaru są uzależnione od zachcianki
właściciela,w jednym jest cena 11 zł, a w drugim 21,-. Nie każdego stać na rozrzutność.
W skarbach mojej córki jest gruby zeszyt z wklejonymi obrazkami z gumy Donald.
Z tym octem na półkach to po
@dziuńka:Z tym octem na półkach to po trosze metafora tamtych czasów. No bo pomyśl, nie wiem, ale ja, jako kucharz z mniejszym stażem od Ciebie z samego octu nic nie zrobię. Choćbym nie wiem ile kombinował to i tak nic nie wykombinuję. Ty też, jak mniemam. A jeść coś trzeba było. No i ten ocet staje się swego rodzaju metaforą, był tylko ocet a ludzie jedli, wiadomo, że lata '80 to lata kombinowania. Więc ocet stał się synonimem kombinatorstwa:)
Miałem prenumerowane
Miałem prenumerowane wszystkie dziecięce , a potem młodzieżowe czasopisma , oprócz Filipinki oczywiście :) Nie zbierałem naklejek , bo gumy przez moich rodziców były uważane za przyczynę próchnicy . Soki tylko naturalne , bo te ze sklepu to " sama chemia " , za to miałem ogromne zestawy klocków Lego i radiomagnetofon , który był wtedy rarytasem technicznym . Kosmetyki , proszki do prania i mydła rodzice kupowali za bony dolarowe .
Muszę powiedzieć , że pomimo tego czułem się o wiele gorszy od rówieśników (:
Jak ja zazdrościłem im nawet tego żucia gumy !
Pamiętam kilometrowe kolejki
Pamiętam kilometrowe kolejki po mięso, które było na kartki. Przy kioskach ruchu też, jak rzucili papier toaletowy lub podpaski. Jak ktoś miał dolary, to szedł do Pewexu, np po Donaldy:) Pamiętam, jak Rodzice chcieli kupić pralkę...mama poprosiła mnie,żebym postała w kolejce, bo jakiś sprzęt mają przywieżć,nikt nie wiedział, co to będzie, no i przywieżli...mama kupiła wtedy kolorowy telewizor:) Pralka była przy następnej okazji...Czy ktoś pamięta,jak kiedyś pachniały święta? Mi kojarzą się z pomarańczami i czekoladą. Zimę stulecia też pamiętam. Chodziłam do podstawówki... pamiętam jak dziś te zaspy...dla nas to była frajda, a jak się miało Relaxy na nogach, to zima nie straszna:)
Cieszę się bardzo że tekst
Cieszę się bardzo że tekst wam się tak spodobał.
Mateja ksywka jest u mnie od nazwiska a nie od napoju.
Ja nie pamiętam niczego z
Ja nie pamiętam niczego z okresu lat 80-tych,bo byłam wtedy pewnie jeszcze w beciku...he he.
Żartowałam...
Jak przez mgłę pamiętam te długie kolejki do sklepów mięsnych,do kiosków osiedlowych,gdzie można było zrobić duże zapasy papieru toaletowego...stawałyśmy w kolejce w kilka sióstr.
To był trudny okres,wieczne wyczekiwanie na "rzucenie" nowego towaru,kolejki,przepychanki o przetrwanie.
Ale tak,ludzie byli sobie bliżsi.Byłam w tamtym okresie małą dziewczynką,mogę nie pamiętać mało istotnych rzeczy jak na mój wtedy wiek,jednak pamiętam dokładnie wujków,ciotki,babcie.Stosunek ludzi w rodzinie,rodzeństwa do siebie-dzisiaj tego nie ma.Zwykle rodzinę się ma tylko na zdjęciu,inni ludzie są jak zaprogramowane cyborgi- znieczulica.Oczywiście nie chcę tu uogólniać,bo są wyjątki i są osoby,które mają złote serce,ale to tylko są wyjątki.
Pamiętam te pyszne "szampany" w szklanych butelkach z foliowymi kapslami,smak gofrów,po które chodziliśmy całą "paczką" z osiedla.Najmilsze wspomnienia mam z hotelu "polonez".Pracował tam moj dziadek,pozwalał mi jeździć windą.A ja z siostrą wykorzystywałyśmy to przyzwolenie na maxa,winda była wciąż w "podróży" i w końcu dziadek nas pogonił na cztery wiatry.Za to jak zasłużyłyśmy pomagając mu na recepcji,dziadek kupował nam gumy w hotelowym pewexie,ta pomoc wtedy dla ulubionych gum była aż przez nas wymuszana :))...więcej grzechów nie pamiętam...
nietakt
Protestuję
COMMODORE i ATARI to nie żadne konsole tylko pełnowymiarowe ówczesne komputery domowe, a że miały 64 kB pamięci (słownie kilobajty) to było coś. :)
Cuda techniki których nikt dzisiaj nie potrafi docenić - no i zapomniałeś o SPECTRUM.
Było fajnie.
Jak mam wybrać trzy rzeczy które zmieniły mój świat w latach 80 to:
rock w polskiej wersji
mistrzostwa świata 1982
odkrycie , że to co mówili w szkole na historii nie było prawdą, Wschód nie jest super a Zachód nie jest taki zacofany
Jak różne są wspomnienia !
Jak różne są wspomnienia !
Lata 80-90 inaczej wspominają osoby , które w tym czasie były dorosłe , miały rodziny i dzieci , a zupełnie inaczej dzieci .
Dla mnie te lata , to okres zabaw i nie obchodziło mnie czy mama " wystała " kiełbasę , jak byłem głodny to ją jadłem .
Także zbierałem papierki po gumach :) A jaki handel wymienny się odbywał !
To samo było z resorakami z kiosku.
Bardzo lubiłem czytać " Mówią Wieki " i " Płomyk "
Disco polo nie słuchałem , bo to był obciach :) Nałóg nikotynowy mnie ominął , jakoś nigdy nie ciągnęło mnie do papierosów ani piwa.
Uwielbiałem oglądać " Z archiwum X "
Dobry artykuł Ptysiu ! robzet ma jednak rację , wkradła się drobna nieściłość
Tak jak pisałem w artykule
Tak jak pisałem w artykule nie było mnie w tamtych latach i tekst opisałem na podstawie informacji w internecie i rodziny oraz znajomych więc wszystkiego nie mogłem opisać wiadomo że coś zostało pominięte.
Dajcie spokój, konsola czy
Dajcie spokój, konsola czy komputer - dla nas, którzy wtedy byli dziećmi to nie była różnica. Grałem i na Commodore i na Atari i na Pegazusie. I na każdym grało się równie super:) Pamiętna siódma czy ósma klasa, na długiej przerwie do kumpla pograć w Commodore. Przerwa zaczynała się o 11 z groszami, lekcje do 14 a do kumpla dwa kroki od szkoły. Usiedliśmy i graliśmy do 14 kiedy trzeba było zwinąć się wreszcie do domu:)
Tak Mateja wagary wagarami,
Tak Mateja wagary wagarami, ale najważniejsze że było dzieciństwo nie to co teraz, aż boje się o młode pokolenia.
W latach 80 zaczęłam edukację
W latach 80 zaczęłam edukację w szkole podstawowej.Nie musiałam uganiać się po sklepach,ale brak wielu rzeczy odczuwałam.Pewnie przez wnuczkę sąsiadki,która otrzymywała paczki ze Stanów,a w nich rzeczy,o których mogłam pomarzyć.I zawsze nie zapominała wynieść czegoś na podwórko i się pochwalić.
W sklepach nie ma dziś bloku,który często kupowała mi babcia.Było jeszcze coś podobnego jak sezamki,ale z maku i ciągnące się.
Zawsze byłam łasa na czekoladę,a dostawałam tylko w święta.U babci nie było telewizora,bajki słuchałam z płyt winylowych lub radia.Kiedyś koleżanka powiedziała,że mają kolorowy telewizor.Nie mogłam sobie wyobrazić jak takie cudo może wyglądać.
U mamy był,ale czarno-biały i tylko jeden program,bo dwójki jeszcze nie było.
Znów ludzi nie wspominam jako bardziej życzliwych,bo dali mi w kość.W Żaganiu mieszkała mieszanka z całej Polski,repartianci.Moja druga babcia była przesiedlona z Ukrainy i z tego powodu miałam dużo nieprzyjemności.A jako córka rodziców po rozwodzie to już całkiem przechlapane.Zdarzało się,że dzieci miały zabronione się ze mną bawić
W Łomży było już lepiej,tu zresztą mieszkają ludzie z miasta i okolic.
Dzieci dłużej były dziećmi.Teraz 14-latki to już panny.My jeszcze biegałyśmy po podwórku z gumą,skakanką lub piłką.
Komputer atari widziałam tylko u kolegi.
A młode pokolenie będzie takie jak je wychowamy.Przyznam,że syn ma wiedzę o wiele większą niż ja w jego wieku.To na pewno wpływ komputera i telewizji.Trzeba tylko mieć nad tym kontrolę.I rozmawiać.
Przykro mi Elina, Taka była
Przykro mi Elina, Taka była mentalność w tamtych czasach. Rozwód - jako choroba zakażna przenoszona za pomocą.... koleżanki córki... koń by się uśmial:-)))
Niestety większość wymienionych rzeczy była dla mnie nieosiągalna...
Kochałam wszystkie bajki, prawie wszystkie wymienione filmy. Do tej pory w torebce nosze scyzoryk McGyvera, hehe, co budzi śmiech u moich znajomych (chociaż sami z niego wielokrotnie korzystali i z niejednej opresji mnie wybawił:-))))
Chociaż były to bardzo trudne czasy, to jednak wspominam je z sentymentem. Pamiętam zabawy w "chowanego", "dwa ognie", "podchody", grę w gumę, klasy. Najfajniej było wieczorami, na ławce pod blokiem... każdy opowiadał swoje historie, tworzyły sie nowe znajomości, pierwsze sympatie... Może te czasy są fajne bo już minęły? Za jakiś czas, ktoś to samo może powie o tych trudnych czasach?? Trudnych, ale trochę inaczej?:-)))