W szumie i ciszy
Pięknie o miłości do lasu pisze AnnaMaria, inni MM-owicze ostro walczyli o czystość naszych
naturalnych filtrów.
Na MM-ce zamieszczano zdjęcia dzikich wysypisk śmieci. Warto o tym mówić, bo przyszłość następnych pokoleń to nie tylko musi być beton i plastik.
"Tutaj drogą w swoją stronę można wreszcie iść,
Wtedy chce się żyć, chce się żyć.
tu wolnością wiatr pijany na twych włosach gra,
Liście nie szczędzą mu wielkich braw."
Las to miejsce, które wycisza, sprawia, że człowiek czuje się jednością z naturą. Kocham las :) Mało kto wie, że hektary olbrzymich teraz drzew na Czerwonym Borze zasadzili uczniowie z I LO z Bernartowicza. Wiosną, kiedy klasy maturalne przygotowywały się do egzaminu dojrzałości, młodsze
klasy z zapałem wtykały w ziemię małe sadzoneczki. Nie był do przykry obowiązek, narzucony przez profesorów. To była frajda, że coś fajnego się robi!
Do dzisiaj brzmi mi w uszach śmiech koleżanek i kolegów. Radocha, kiedy prof. Jagas przewróciła się w bruździe - a to właśnie ona wmawiała nam, że dziewczęta muszą mieć wdzięk sarenki :)
Pamiętam, jak zabrakło picia w szklanych butelkach i Staszek Sz., chciał wydoić krowę pasącą się na łące obok. I ten jego rosnący olbrzymi guz na czole po uderzeniu kopytem! Pamiętam smak chleba grubo posmarowanego smalcem, które przynosiła nam żona jednego z leśników. I stado saren, które
wyszło na skraj młodnika.
Dziś kiedy zdarzy mi się być w lasach Czerwonego Boru, dotykam ręką olbrzymich pni i myślę - może to ja je zasadziłam? W szumie drzew nadal słychać gwar tamtych uczniów z I ogólniaka. Te drzewa to pamiątka po naszej młodości.
Kilka lat temu zasadzono setki drzewek na północnym skraju "Alejek" blisko szkoły numer 1. Po trzech dniach zobaczyłam, że sterczą tylko kikuty. Nie jestem beksą i mało co zmusza mnie do łez, ale wtedy rozpłakałam się (:
Tamci uczniowie z LO, a ci gimnazjaliści z jedynki to dwa różne światy. Po wandalach zostanie jednak tylko beton, a nasze drzewa nadal będą cieszyć swoim pięknem.

























Kontakt:
Kocham drzewa :) O lasach na
Kocham drzewa :)
O lasach na Czerwonym Borze mój starszy brat też mówi , że to jego robota :)
Nasza klasa wożona była do pielenia buraków w PGR Marianowo . Ubaw był po pachy , ale buraki chyba na tym nie skorzystały ? Malo kto z nas miał w życiu gracę w ręku i zielone pojęcie o pieleniu .
Grace chłopcom służyły jako oręż i między bruzdami odbywały się walki :)))
Dziewczyny korzystały z okazji do opalania .
Las to dla mnie miejsce odpoczynku , nawet przy grzybobraniu :)
Miło wspominam kolonie w lesie za Nowogrodem , gdzie sami robiliśmy szałasy i w dużym garnku nad ogniskiem gotowaliśmy grochówkę . Ogromna polana , krąg na palenisko i Jolkę D z gitarą .
Każda z nas miała zeszyt z tekstami piosenek i śpiewałyśmy piosenki Jantar albo Czerwonych Gitar .
Od tamtej pory boję się też os , bo Wiolka wsadziła patyk w ich gniazdo i po chwili prawie wszystkie puchły w oczach od ukąszeń :) A może to były szerszenie ?
Widziałam te bezmyślnie połamane kikuty drzewek i krew mnie zalewała ! Pioruńsko też zabolał widok 6-ściu połamanych młodych lipek przy Piłsudskiego (:
Wandale mogą żyć na betonie , ale czemu robią takie świństwo tym co chcą żyć wśród zieleni ?
Coś dla mnie ! :) Uwielbiam
Coś dla mnie ! :) Uwielbiam las !
Super tematy Kasiu dałaś nam dzisiaj !
Nie ma co się Krystyna wstydzić łez na widok połamanych drzewek . Ja też mam wilgotne oczy .(:
Ech , obozy w lesie ! I te zielone noce :)))
My spaliśmy w namiotach , a obiady gotowały nam kucharki , ziemniaki obierało się tylko za karę :)
Raz w czasie wędrówki na azymut dwóch kolegów zgubiło się Po kilku godzinach przy pomocy żołnierzy - a komórek wtedy nie było - natrafiono na nich w sąsiedniej wsi , gdzie uraczeni domowym winem przez dwie dziewczyny smacznie chrapali na sianie . Co to się wtedy działo ! Ojcowie , których ściągnięto przeprowadzili od razu " egzekucje " na oczach wszystkich ! . Mieliśmy wtedy 15-16 lat .
Pamiętam jeszcze akcje " niewidzialnej ręki " .. Maluch był wtedy ze mnie , ale chodziłam ze starszym rodzeństwem . Kiedyś starszemu małżeństwu na Nowogrodzkiej chcieliśmy po cichu naprawić płot .
Skończyło się to ucieczką , bo starszy pan wziął nas za nocnych złodziei jego królików i wyskoczył z tasakiem ! :)))na dodatek spuścił psa z łańcucha ..
Mój brat dostał dodatkowo lanie , bo na akcję wziął najlepszy młotek ojca i zapomniał go zabrać , kiedy zwiewał :)
To nie ja, tylko Wy :)
@AnnaMaria:Z mojej strony mogę jedynie dodać, że miło umieszcza się tematy, które Wam się podobają i proszę o więcej :)
Widać jesteście zbyt słabe na
Widać jesteście zbyt słabe na dzisiejszy świat. Krystyna ubolewa, że przyszłe pokolenia będą żyły na plastiku i betonie. Naprawdę? A nie zauważyłaś, że sama już żyjesz w tym? Taka jest prawda, jeden może kochać las, inny betonowe bloki. Cóż, ja też lasy na Czerwonym Borze sadziłem ale nie z obowiązku społecznego tylko dla kasy. Nie płaczę jak widzę uschnięte drzewo, nie jestem ekologiem. Każdy płacze, każdy narzeka na los drzew ale jednak w chałupie fajnie jest mieć meble z prawdziwego drzewa:) Ja póki co mam z płyt. Ale kiedyś, nie zawaham się kupić o ile będzie mnie stać. Do tego panele, oczywiście drewniane, lub ewentualnie parkiet.
Ale wrócę do epoki plastiku i betonu. Spójrzmy, kiedyś chałupki budowano z drewna, słomy i innych materiałów i chatki dawały radę. Dziś, każdy z nas mieszka w betonowym molochu, w którym nie zna wszystkich sąsiadów. Kiedyś mleko piliśmy ze szklanych butelek dziś rządzi plastik. I mimo, że każdy narzeka, że powinno się dbać o ekologię itp. to i tak każdy kupuje w plastikowej butelce czy kartonie. Takie czasy i inne już nie będą. Rewolucji ekologicznej nie ma sensu robić bo i tak nie przejdzie.
Guzik wiesz o słabości Mateja
Guzik wiesz o słabości Mateja ! Zapytaj się swojej matki skąd brała siły , żebyś był najedzony i ubrany !
To , że teraz żyjemy w betonach i mamy nadal dużo siły i optymizmu , to raczej świadczy o naszej sile !
Wolę rozpłakać się na widok złamanego drzewka niż oglądając brazylijską telenowelę
Ludzie z tamtych lat nie mieli czasu na stres i wpadanie w psychiczne dołki , jak to dzisiaj modne . Trzeba było zaprzeć się i walczyć o rodzinę i siebie . I tak to Mateja będzie dla ciebie abstrakcja , bo teraz masz wszystko w zasięgu ręki , albo matka ci pod nos .
Nie wkurzaj mnie minimalizowaniem siły tamtych matek i ojców !
Totalną głupotę napisałeś , że Krystyna nie zgadza się na życie w betonie , a żyje . Ani jej ani mnie nie musi się to podobać , ale nie będę z tego powodu rozbijać głowy o mur . Ja pamiętam jeszcze piękniejszy świat niż ten obecny i niż ten , w którym będą żyły moje wnuki .
Bo są takie czasy. Każdy
Bo są takie czasy. Każdy czas, który jest za nami jest piękniejszy bo jest już za nami i możemy go wspominać. Owszem, zgadzam się. Ja mam wszystko w zasięgu ręki, jak chcę kupić samochód to kupuję i nie czekam na talon. W sklepie jest coś więcej niż tylko ocet. Ale czy to moja wina? Nie, chociaż przyznam się, że sam chciałbym pożyć w czasach kartek, pustych sklepów i kombinatorstwa. Mimo, że dziś kombinatorzy też są to już nie jest to samo.
Ja się z Tobą zgodzę, że tamte czasy miały swój urok i tak dalej. Wiem, że las to powietrze, powietrze to życie. Lubię chodzić po lesie, głęboko wdychać "czyste powietrze". Ale chodzi mi o płacz. Gdybym miał płakać nad każdym pękniętym czy zniszczonym drzewem w lesie to bym płakał bez przerwy. Bo przyznajcie mi, w polskich lasach nie jest ani czysto, ani te lasy nie są zadbane. Bywałem w lesie setki razy, ani razu w swoim życiu nie widziałem strażnika leśnego czy kogoś tam kto opiekuje się lasem. Byłem harcerzem i wiem jak się o lasy dba, o drzewa. Nie mówicie, że jestem pozbawiony uczuć bo wiem, że ludzie mają uczucia. Tak jak i drzewa. Jeśli kogoś uraziłem poprzednim komentarzem to przepraszam.
Może to i dobrze , że każdy z
Może to i dobrze , że każdy z nas ma inne spojrzenie na sprawy, na życie ?
Ja wolę być tą słabszą { ?! } , Mateje ustawia się na pozycji lekkiego krytykanta i realisty { ?}
Pytałeś się Mateja , dlaczego nazwałam cię kameleonem , a chociażby dlatego , że pierwsza część twojego komentarza jest o szarym zabarwieniu , druga przybiera już barwę jaśniejszą :)
Ja się cieszę , że sadziłam drzewa za darmo , ty za pieniądze . I twoje i moje rosną ! :)
Komentarz pod tekstem Ptysia , to już inne oblicze socjologa i nie próbuj nawet zaprzeczać ! :)))
Lubimy powspominać , jeden robi to z łezką w oku , drugi wspomnienia podlewa ironią .
Każdy z nas ma swoją paletę barw w ocenianiu życia . Ja wolę swoją , bo ma dużo różnych kolorów :) Nie lubię szarości !
Piękny tekst, uwielbiam lasy.
Piękny tekst, uwielbiam lasy. Chodzenie na grzyby oraz samo spacerowanie w ciszy, czystym miejscu, te zapachy drzew.
Krystyna - zgadzam się
Krystyna - zgadzam się absolutnie. Gdyby każdy miał takie samo zdanie to byłoby bardzo nudne.
Krysia,dziękuję bardzo za
Krysia,dziękuję bardzo za przypomnienie o tych akcjach. Szkoda,że ja wtedy
nie byłam, ale byłam w tym czasie chora.Dzisiaj już z Krysią przypominałyśmy
nazwiska wszystkich osób z tego zdjęcia.Można było usiąść na trawie, bez obawy,
że załapie się kleszcza.
Każdego roku w dzień dziecka były wycieczki na cały dzień do lasu
Jednaczewskiego, też było super. Lubiłam bardzo lekcje na strzelnicy,jedne pilnowały
profesora, a ja w tym czasie mogłam postrzelać za te które tego nie cierpiały.
Byłam za to w czasie wakacji na OHP pod Augustowem w czasie żniw przez dwa tygodnie.
Grupę 30-tu bardzo grzecznych dziewczynek miała pod opieką p.profesor Jankowska.
Zieloną noc,to ona zapamiętała chyba na wiele lat.Podczas tego wyjazdu
uczyłam się palić papierosy za stodołą.Oczywiście zostałyśmy przyłapane,
ale jak podczas kolacji pani zapytała,kto palił,To wstałyśmy wszystkie,
a wśród nas była jej córka,która była najmłodsza z nas.:))))
Do domu wróciłam dumna jak paw,miałam gazetę w której były zdjęcia,
jak dziewczynki po pracy wypoczywają nad jeziorem i wywiady z nami.
Najważniejszym dodatkiem były zarobione pieniądze, za które kupiłam
sobie zegarek ( służył mi przez wiele lat ) i cudne czółenka, starczyło też
na drobne upominki dla rodzeństwa i rodziców.
Toooooooooooooo były czasy, młodzi nam mogą ich pozazdrościć.:)))
Było zawsze wesoło i nikomu się nigdy nie stała krzywda,
a milicji też nie trzeba było wzywać.
My młodzi, też się potrafimy
My młodzi, też się potrafimy tak bawić:) Wbrew pozorom:)
Pamiętam czasy harcerstwa, ślubowanie na Jasnej Górze, rajdy piesze po Kurpiach, biwakowanie nad rzekami, na polanach, ogniska, podchody...
Na zdjęciu rozpoznałam swoją
Na zdjęciu rozpoznałam swoją sąsiadkę z bloku , od razu dałam jej znać ;)
Strzelnica była tuż za stadionem , w takim długim wgłębieniu , strzelało się z kbks-ów .
Prof . Jankowska cudowny człowiek miała przydomek Skarpetka . Była wychowawczynią mojego brata . W obronie swoich rozrabiających uczniów walczyła jak lew .Malutka , ale wzbudzała szacunek . Ja mile wspominam wszystkich profesorów , szczególnie prof Borawskiego i Zdanowicza., ale jak ja nie lubiłam chemika !!
W lesie Jednaczewskim na długich kijach piekliśmy kiełbasy nad ogniskiem , a potem parami powrót do szkoły i to koniecznie głośno śpiewając :)))
Fajnie powspominać , prawda Mateja ? Podchody mieliście z kompasem czy na znaki z patyków ?
Hmm, różnie. Ale najczęściej
Hmm, różnie. Ale najczęściej był tylko kompas i idziemy w las:) Oczywiście do tego jakaś mapka i do przejścia powiedzmy 20 km. No i się szło z kompasem i poglądową mapką na której były zaznaczone tylko strategiczne punkty.
:)
Nasz Las Jednaczewski , kazdy ma jakies mile wspomnienia z nim zwiazane. Mamy to szczescie ,ze nasze miasto otoczone jest lasami i mozemy korzystac z tego dobrodziejstwa.Tutaj wiekszosc lasow jest prywatna i wstep do nich wzbroniony mozna tylko chodzic po lasach stanowych i to za oplata. .Zyjemy w epoce plastiku i betonu jak napisales Mateja ,ale nic nie stoi na przeszkodzie zeby dbac o to co zastalismy bo to co my zostawimy beda mialy nasze wnuki.Mysle ,ze jestes chociaz odrobine ekologiem Mateja , moze tylko nie zdajesz zobie sprawy :Czy myjac zeby zakrecasz wode i odkrecasz jak chcesz wyplukac usta?Czy bierzesz prysznic czy dlugie kapiele?Czy jak jesz cos na ulicy wyrzucasz papierek do kosza?Czy uzywasz dezodorantu w spray czy w sztyfcie?Czy uzywasz lakieru do wlosow?Czy jak masz gdzies niedaleko wybierasz autobus czy przejdziesz sie pieszo?Czy wyrzucasz smieci do smietnika czy wywozisz do lasu?
Super tekst ! Las to jest coś
Super tekst ! Las to jest coś , czemu my ludzie nawet nie dorastamy do pięt . Znam to uczucie , kiedy na posadzone własnoręcznie drzewo patrzy się jak na własne dziecko .
Razem ze Szczepanem sadziłem koło jego chałupy buki i kurczaczek też zdarza mi się je pogłaskać :)
He he , a nasze grzeczne , trochę starsze ememowiczki też rozrabiały nieżle za młodych lat !
Nie mam takich wspomnień hmmmm szkoda .
A więc po kolei:) Jak myję
A więc po kolei:)
Jak myję zęby nie zakręcam wody choć wiem, że powinno się tak robić.
Prysznic
Do kosza
Antyperspirant mam i w sztyfcie i w sprayu
Nie używam lakieru
Zawsze chodzę pieszo
Do śmietnika, szanuję las, mimo wszystko
Jak ja nie znosiłam chemika,
Jak ja nie znosiłam chemika, raz przy tablicy dostałam szklaną rurką po głowie.
Z moim ojcem często się mijali jak szli do pracy i zawsze powiedział, kiedy
dostałam dwóję.
Najlepsza była moja wychowawczyni, pani Malanowska. Ciekawe czy uda mi się
ją spotkać na zjeździe w tym roku.
Drugi bardzo ciekawy tekst ,
Drugi bardzo ciekawy tekst , który spowodował , że poczułem lekką szpilkę zazdrości .
Ominęły mnie takie wspomnienia ze wspólnych wypraw do lasu , obozy i harcerskie podchody (:
Za to zasadziłem własnymi rękoma wiele drzew - tylko owocowych .
W czasie studiów bardzo chciałem odciąć się od finansowej pomocy rodziców i rozliczania się przed nimi z każdej złotówki i podjąłem wakacyjną pracę u sadownika pod Grójcem . Pomagałem sadzić nowe jabłonie i czereśnie .
Tak więc drzewa posadziłem , mam dwóch synów , ale domu nie wybudowałem . Może kiedyś i to zrobię ? :)
Często jeżdzimy z dziećmi do lasu , ale w torbie zawsze środek przeciwko kleszczom .
A ja ciągle sadzę jakieś
A ja ciągle sadzę jakieś krzaczki , to też się liczy ! :))
Dziuńka , kiedyś koleżanka podciągnęła matce Zefiry , takie mocno miętowe papierosy , i w czasie długiej przerwy poszłyśmy za Ekonomik spróbować . Od tamtej pory nie zapaliłam już żadnego papierosa !
Trzy z nas dostały takich wymiotów , że chciano wzywać Sanepid , bo podejrzewano zatrucie na stołówce :)) Dopiero nasza niepaląca matematyczka wyczuła przyczynę naszej żołądkowej niedyspozycji i skończyło się na dywaniku u dyrektora. . Przez tydzień nic nie mogłam jeść , a zapach papierosów , które palił mój ojciec , powodował następny atak mdłości .
Zefiry pamiętam,bo paliłam je
Zefiry pamiętam,bo paliłam je przez wiele lat,uczyłam się na "damskich" i "płaskich".
Pięknie pachniały "belwedery",ale cenę miały obłędną.Dobrze,że ten nałóg mam dawno za sobą.
W imieniu dziadziusia bardzo
W imieniu dziadziusia bardzo dziękuję za oba artykuły .
Siedzą teraz z moim ojcem i wspominają :) Lata 80 i 90 te to dla dziadziusia " wczoraj " .
Na zdjęciu rozpoznał kilkoro dzieci swoich znajomych . Dowiedziałam się , jakie to były " bisurmany "
Jakaś Ewka , to mało mu pod samochód nie wpadła , bo uciekała przed laniem matki .
Dziadziuś nadal jest ciągle senny i słaby , ale mamy nadzieję , że po tej serii leków jego stan się poprawi .
Przesyła państwu serdeczne pozdrowienia .
Las to jedyne miejsce,gdzie
Las to jedyne miejsce,gdzie się wyciszam,gdzie odnajduję sens wszystkiego.Uwielbiam popołudniowe spacery po lesie latem i jesienią.Kilka zaprzyjaźnionych sarenek(jedyne przyjaciółki,które nigdy nie zawiodły) przychodzą często pod mój dom w poszukiwaniu pokarmu.Są przyzwyczajone do tego,że zawsze coś znajdą dla siebie.
Najgorsze chwile w moim życiu zawsze spędzałam w lesie-wypłakując się i rozmyślając,tylko tam odnalazłam zawsze spokój duszy.
Nie mam takich wspomnień z lat szkolnych, związanych z obozami,zawsze tego bardzo żałowałam.Natomiast drzew dużo zasadziłam-tak,jak nasz Magister-drzew owocowych.Dużo tui,kwiatów,świerków-wszystko to,co rośnie wokół mojego domu,jest posadzone przeze mnie.
Prawdą jest to, co napisałeś Irku,że zasadzone własnoręcznie drzewa są bardzo bliskie.
Kiedyś posadziłam 30 drzewek-jabłonki,śliwy,czereśnie,utworzyłam taki mały sad.A w tym czasie mieliśmy konie i kucyki-tak tylko dla rekreacji.Dwa z koni nie były oswojone,wręcz zachowywały się jak dzikie stado z westernu.Wciąż gdzieś uciekały i jak na złość,zawsze prosto w moje młode drzewka.Tylko kilka ocalało,ale wtedy z żalu za zniszczonymi drzewkami właśnie płakałam.
Nieprawdą jest,że płaczą słabi ludzie.Mnie wszyscy znają właśnie z takiej siły,jaką ma terminator-jednak są sytuacje,że łzy same płyną jak potok z wysokiej góry.Wszystko zależy od tego,na co ktoś jest wrażliwy(jeśli w ogóle jest) i jakie wartości w życiu są dla niego naj.
Piękny tekst Krystyno,przywołał tyle wspomnień związanych z lasem,z naturą.Świetnie wszystko ujęłaś,jak zawsze zresztą...
Oboje z Anią lubimy drzewa i
Oboje z Anią lubimy drzewa i las . Najpiękniejsze spacery to tylko te w szumie liści .
Co za wspomnienia ! :)
Podchody przy pomocy patyków ? My tylko z kompasem . Obozy w namiotach , a ziemniaki obierało rzeczywiście się tylko za karę.
Na studiach dorabiałem sobie jako wychowawca na koloniach i po takich turnusach odechciało mi się pracy z dziećmi .
Kilkoro moich podopiecznych po cichu zakupiło sikacza zwanego winem i w środku nocy musiałem bawić się w odtruwacza .
Rano odstawiłem delikwentów pod opiekuńcze skrzydła rodziców .
Takie teksty i komentarze czyta się jednym tchem . To nie bajeczki o pomysłach polityków , ale prawdziwe życie !
Mąż mi właśnie przypomniał
Mąż mi właśnie przypomniał kolonialny wybryk naszego etatowego rozrabiaki , średniego syna . Pojechał na obóz nad morze . Ja akurat byłam po pierwszej chemioterapii i potrzebowałam spokoju.
Po tygodniu telefon , że nasz syn wraca do domu i razem z nim dwóch kolegów .
Miał wtedy 15 lat i teraz jako 26 latek twierdzi , że kara była stanowczo za wysoka ! Cały on ! :)
Całą bandą bawili się na plaży i budowali zamki . Syn wpadł na pomysł , że w zamku musi być księżniczka i wokół koleżanki zaczęli z mokrego piachu budować basztę .
Oczywiście muzyka z tranzystorów na maksymalna ton i jeszcze głośniejszy śmiech . Młoda opiekunka zajęta była bardziej przystojnym ratownikiem niż smarkaterią .
Księżniczce zabawa nawet się podobała , baszta rosła i zostawili tylko małe okienko na twarz uwięzionej
Kiedy na plażę wkroczył lodziarz wszyscy ruszyli po lodowe przysmaki , to o uwięzionej zapomnieli !
Syn potem tłumaczył , że to był tylko piach i mogła się sama uwolnić .!
Po powrocie na kwatery zapomnieli już całkiem i dopiero po 4 godzinach pewien letnik przyprowadził zbeczaną dziewczynę .
Syn jako główny prowodyr wziął winę na siebie , ale księżniczka wsypała i resztę . Syn twierdzi , że mogła od razu wrzeszczeć , a nie siedzieć tyle godzin w mokrym piachu .
Mieliśmy wiele nieprzyjemności , bo zarzucano nam nawet błędy wychowawcze . ! .
Pamiętacie dwa supcio teksty
Pamiętacie dwa supcio teksty Krystyny o lesie ?
Szczepan do tej pory wspomina jej fotkę z duchem lasu .
Właśnie dzwonił , że jego termometr wskazuje -30 !
http://www.mmlomza.pl/artykul/gdzies-blisko-lomzy
http://www.mmlomza.pl/artykul/nadchodzi-jesien
ierzy.jerzy33 - ziemniaki za
ierzy.jerzy33 - ziemniaki za karę? Na moich obozach większość żarcia z domu zjadało się w przeciągu dwóch-trzech pierwszych dni. To zasada była. Potem było już tylko to co sam znajdziesz. No więc chodziło się po polach, do siatek ładowało ziemniaki, jabłka, gruszki, śliwki i inne owoce i szło się do obozu żeby w ognisku ziemniaki podpiec a potem ze smakiem zjeść. Chleb się kombinowało u rolników, z zasady starsze babcie chętnie dawały po trochu chleba a czasem i coś więcej:)
O matko ! Mateja ! To na
O matko ! Mateja ! To na jakich ty obozach byleś ?!! Aż mi skóra ścierpła . To na pewno był obóz uczniowski , a nie staż u starego wygi złodzieja ? ")
Tak Irek , te dwa teksty Krystyny są super , a fotki to jej zazdroszczę :)
Jak bozia dzieliła talentami
@też powojenna:Jak bozia dzieliła talentami to Krysia chyba trafiła do kilku kolejek.:)))
Mateja rozbawił mnie swoim
Mateja rozbawił mnie swoim opisem obozu " przetrwania " . A co jedli w takim razie wasi wychowawcy Mateja ? Dzieliliście się z nimi kradzionym ? :)))
Teraz wiem też , dlaczego Mateja jest szczupły - kradzione przecież nie tuczy !
Myślę , że Mateja był na
Myślę , że Mateja był na kilkudniowych wagarach w lesie , a nie na obozie :)))
Bardzo lubię las.W Żaganiu
Bardzo lubię las.W Żaganiu mieliśmy go pod dostatkiem.Bo ulice były w lesie.Nie mieszkałam w mieście,tylko w koloni poza miastem i nazywała się Kolonia Laski.Do szkoły,sklepu wszędzie szło się przez las,no chyba,że na tej samej ulicy.Bawiłam się też w lesie,robiliśmy szałasy,podchody.Wzdłuż ulicy,na której mieszkała babcia w lesie płynęła rzeka.To była najdłuższa ulica na naszej koloni.Po jednej stronie tylko w połowie były domy,reszta to las.Wystarczyło wyjść z ogrodu,by znaleźć się w lesie.Nigdy całego nie obeszłam,jest ogromny.
Kiedy przyjechałam do Łomży byłam w szoku,że można zobaczyć tyle przestrzeni,horyzont,zachodzące słońce.
Piękny tekst ... Las to
Piękny tekst ... Las to miejsce, gdzie nie tylko można ukoić skołatane nerwy, ale także wyciszyć buzujący od myśli mózg.
Uwielbiam ten delikatny szelest poruszanych wiatrem liści....To miejsce, gdzie kompletnie się relaksuję... Myśli zwalniają tempo... w serce wkrada sie radość... Można też wykrzyczeć swoje smutki i żale...
Wiem, że żyjemy w dziwnych czasach, gdzie nie myśli sie o tym co zastaną następne pokolenia. Przemysł, opakowania, sprzęty elektroniczne... Nie mamy na wszystko wpływu, ale możemy segregować śmieci, zakręcać wode, gdy nie jest nam potrzebna i wiele innych rzeczy dzieki, którym oszczędzimy chociaż odrobinę naszej przyrody... Las, to dom wielu gatunków zwierząt, ptaków, owadów... nie zniszczmy ich domu...
Pamiętam, że sadziłam drzewka, ale nie pamiętam czy było to ze szkoły czy jakaś akcja... Kurczaki... mam dobrą pamięć, tylko krótką...:-))). Wiem jednak, że był to czyn społeczny...
stare dobre czasy
Kiedyś to były super czasy ,jeżdziłam na sadzenie lasu ,kopanie ziemniaków do Biebrzy do Wożnewsi i zarabiało się na wycieczkę klasową ,a do lasu też lubię jechać jeszcze z mężem jak pojechaliśmy to zawsze ze 3 kosze grzybów nazbieraliśmy ,a raz jechaliśmy do teściowej na kopanie kartofli to po drodze do lasu a tam tyle grzybów że aż szkoda ich było zostawić to my do samochodu jeszcze wtedy na pakę do żuka ,to żeśmy cała rodzinę obdzielili .Asmiechu to było tyle że jeszcze dziś się śmieję jak wspominam a dzieci razem ze mnż .pozdrawiam