Siostry Franciszkanki Misjonarki Maryi
W Łomży nie ma zgromadzenia sióstr Franciszkanek, ale jedna z mieszkanek Łomży jest franciszkanką.
Zgromadzenie jest trochę nietypowe. Siostry mają sporo swobody. Można do nich dzwonić, mailować, odwiedzać. Jeśli są w granicach kraju lub pobliżu, każdego roku mają dwa tygodnie urlopu. Jest to czas dla siebie. Habit można włożyć do szafy i poczuć trochę wolności. Siostry najczęściej pracują i otrzymują wynagrodzenie, które trafia do wspólnej skarbonki. Są nauczycielkami, lekarzami, opiekunkami ,animatorkami, pielęgniarkami.
Zgromadzenie powstało w Indiach w XIX wieku. Założone przez francuską zakonnicę Helenę de Chappotin (Marię od Męki Pańskiej) z myślą o pracy misjonarskiej na całym świecie. Do początkowej nazwy Misjonarki Maryi zostało dodane Franciszkanki, bo siostry postanowiły żyć w zgodzie z regułą franciszkańską.
Siostra z Łomży swoje pierwsze kroki w postulacie robiła w Piastowie. Tam siostry prowadzą przedszkole. Po trzech latach trafiła do Gorzkowa. Tu znajduje się dom dla sióstr - emerytek i gospodarstwo rolne. Tu też siostra złożyła swoje pierwsze śluby (jest ich kilka). Otrzymała pierwszy habit i stała się nowicjuszką. Po trzech kolejnych latach przeniesiona została do Kietrza. W Kietrzu siostry prowadzą dom dla dzieci niepełnosprawnych, z porażeniem mózgowym.
Przebywa tam około 50 dziewcząt. Niektóre z nich mają rodziny, inne zostały porzucone. Praca z dziećmi sprawiała jej mnóstwo satysfakcji, tym bardziej, kiedy widoczne były postępy. W czasie pobytu w Kietrzu skończyła kurs masażu i studia fizjoterapeutyczne, aby móc lepiej pomagać swoim podopiecznym.
Wkrótce jednak wybrano dla niej świeżo powstały dom na Ukrainie, w Winnicy. Inny kraj, język, nowe wyzwania. Trudna sytuacja rzymsko-katolików, trudności z utrzymaniem się, walka o ruiny przedwojennego kościoła. Głównym celem była pomoc biednym dzieciom. Dla nich siostry stworzyły świetlicę, w której dzieci mogły otrzymać pomoc w odrabianiu lekcji, ciepły posiłek i wesoło spędzić czas.
Po 10 latach nadszedł czas ślubów wieczystych. Siostra złożyła je w Łomży, w kościele Krzyża Świętego 7 października 2010 roku. Była ubrana w biały habit, założono jej na palec srebrną obrączką. Otrzymała krzyż misyjny i nowe powołanie. Teraz kolej na Kongo. Ma rok na naukę języka francuskiego i zaczyna nowy rozdział.
Nie znam innych zakonnic. Ta jest mi bliska i podziwiam ją za wytrwałość i uśmiech, który zawsze ma. Nawet, kiedy jest daleko myśli o Łomży, bo tu się wychowała i z radością tu powraca.
.
http://www.fmm.opoka.org.pl/


























Kontakt:
Miałam kiedyś praktyki w
Miałam kiedyś praktyki w Domu Dziecka prowadzonym przez te siostry .
Elino jest mi przykro , że
Elino jest mi przykro , że twój tekst został dodany w sam środek zawieruchy .
To zrozumiale , że nasze wzburzenie odbije się akurat na twoim i Matei artykule . Chyba to rozumiesz ?
Bardzo dobry tekst Elino. Nie
Bardzo dobry tekst Elino. Nie znam siostr Franciszkanek, ale podziwiam ojcow Franciszkanow. Nie moge mowic o wszystkich, ale ci, ktorych znam, sa naprawde super ludzmi...Powtorze za Powojenna, ze Twoj artykul, chociaz bardzo ciekawy, to jednak ukazal sie w nieodpowiednim czasie... i mysle, ze sama tez to rozumiesz. Sama mialam tez dodac artykul(y), ale po dzisiejszych wiadomosciach, daruje sobie...
Rozumiem :(
Rozumiem :(
Szkoda
Tak jak napisala Powojenna ,szkoda ze fajny temat trafil w takim momencie.Co do siostr zakonnych ,znam 3 ,z czego z jedna konczylam studium pielegniarskie .Do dzisiaj na jej wspomnienie usmiech zakwita na mojej twarzy ,to zwykla dziewczyna jak my ale zarazem zwariowana i wesola .Kiedys pani profesor zlapala ja na sciaganiu na jakims tescie i stwierdzila ,ze kto jak kot ale osoba zakonna probuje sciagac i chciala odebrac jej test na to kolezanka odpalila - A gdzie Miloscierdzie Boze i wybaczenie grzechow:)
Spełnienie
Spełnienie się, oraz radość z tego co robimy, cudowne. Pozdrawiam