Sighisoara. Prawdziwa kolebka Drakuli.
Sighisoara to malownicze miasteczko Rumunii ze średniowiecznym rodowodem. To właśnie stąd miał pochodzić pierwowzór hrabiego Draculi / fot. Aleksandra Gierwat
Znawcy twierdzą, że dzięki zachowanej wraz z murami i basztami zabudowie górnego miasta, Sighisoara może uchodzić za rumuńskie Carcassonne.
Prawdziwa kolebka hrabiego Draculi
Choć to zamek w Branie promowany jest jako siedziba hrabiego Drakuli, w rzeczywistości z Władem Palownikiem, bo to na postaci tego hospodara najprawdopodobniej wzorował się Bram Stoker, nie ma wiele wspólnego. Twierdza wołoskiego władcy znajdowała się bowiem w Poienari, a w Branie zatrzymał się jedynie na kilka nocy. Za to właśnie w malowniczej Sighisoarze stoi dom wzniesiony z kamienia rzecznego, w którym najprawdopodobniej zimą 1431 r. urodził się syn Włada Diabła, pierwowzór Drakuli. Pewności nie ma, ale istnieją trzy dokumenty poświadczające, że Wład Diabeł przebywał w saskim grodzie nad Wielką Tyrnawą w latach 1431-36.
Zanim jednak udamy się do żółtej kamieniczki z lampionem nad wejściem i wywieszoną tabliczką "Restaurant Casa Vlad - Dracul 3 ***", przejdźmy urokliwymi, wąziutkimi uliczkami chłonąc atmosferę zabytkowego miasta, wciągniętego w 1999 r. na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO. Pastelowe barwy nieco odrapanych miejscami kamieniczek sprawiają bajkowe wrażenie, które wzmacniają jeszcze drewniane stoliczki na kutych nogach i stragany z przewodnikami, obrazami uwieczniającymi piękno jednej ze słynnych siedmiogrodzkich twierdz, czy też z wizerunkami Matki Boskiej. Nazwy baszt przypominają o bogatych rzemieślnikach, którym miasto zawdzięczało swą świetność: kowalom, kożusznikom, rzeźnikom, złotnikom, cynownikom.
Zabytki nie przytłaczają turystów
Co istotne, Sighisoara pomimo nagromadzenia zabytków, nie męczy psychicznie, nie przytłacza. Tu nie ma biegania od budynku do budynku, by "odhaczyć" kolejną atrakcję. Tu spaceruje się, by chłonąć klimat minionych wieków, odpocząć, popuścić wodze wyobraźni.
Tak naprawdę na obejście tzw. Górnego Miasta wystarczyłaby godzina. Ale odwiedzając Sighosoarę, warto zatrzymać się choćby na jedną noc. Warto o tym pomyśleć podróżując po Rumunii pod koniec lipca. Wówczas odbywa się tu Festiwal Średniowieczny. W tym roku, pomiędzy 27 a 31 lipca będzie można wybierać pomiędzy tańcem, teatrem, muzyką, sztukami plastycznymi, recitalami poezji średniowiecznej, filmem, prezentacją książek, koncertami i konferencją dla młodzieży, wystawą kostiumów z epoki, a także nauką tańca.
Czas na zwiedzanie
Wędrówkę po cytadeli rozpocznijmy od najprawdopodobniej XIV-wiecznej, wysokiej na 64 m Wieży Zegarowej, będącej symbolem Sighisoary. To chyba najbardziej fotogeniczny budynek w mieście. Do 1575 r. obradowali tu miejscy rajcy. Swą nazwę zawdzięcza jednak Janowi Kirschelowi, który w 1648 r. zamontował tu skomplikowany mechanizm zegarowy działający nieprzerwanie do dziś. Kto zechciałby go podpatrzeć, może to zrobić w znajdującym się w wieży Muzeum Historycznym. Obowiązkowo trzeba przejść się również drewnianymi, krytymi schodami prowadzącymi z długiego targu do starej szkoły. Wybudowano je w 1662 r., by niepogoda, a zwłaszcza sroga zima nie utrudniała uczniom i nauczycielom dojścia na zajęcia. Początkowo schody liczyły 300 stopni, obecnie jest ich 175.
Nie przegapmy również kościołów, Domu pod Jeleniami - najbardziej reprezentacyjnej kamienicy miasta oraz tutejszej nekropolii, jednej z najpiękniejszych w całej Rumunii. A skoro już mowa o zmarłych, 31 lipca 1849 r. Józef Bem przegrał tu bitwę z rosyjskim wojskiem pod dowództwem gen. Ludersa. W bitwie tej zginął Sandor Petofi, jeden z największych węgierskich poetów.
W Sighisoarze od wczesnego dzieciństwa wychowywał się urodzony w 1894 r. Hermann Julius Oberth, który zafascynowany powieściami Juliusza Verne'a, zaczął badać zagadnienia z dziedziny astronautyki osiągając na tym polu duże sukcesy. Jego doświadczania dały podwaliny amerykańskim podróżom kosmicznym, a wśród pomysłów znalazła się m.in. budowa rakiet wielostopniowych.
Zatem nie czekajmy, w te wakacje odkryjmy uroki Rumunii!
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
MM Łomża na Facebooku


























Kontakt:
Zapraszamy do zwiedzania! :)
Jako, że okres wakacyjny właśnie się rozpoczął, to zapraszamy Was na wędrówkę śladami hrabiego Draculi. Co prawda nie będzie to prawdziwa podróż, a jedynie ta wirtualna, ale i tak warto w nią się wybrać, podążać za opisami przewodniczki - Aleksandry Gierwat i poznać urokliwe rumuńskie miasteczko z bogatą historią!
Ciekawy artykuł . Co prawda ,
Ciekawy artykuł . Co prawda , jakby się tak dobrze rozejrzeć to Drakul nawet teraz (: i u nas sporo by się znalazło
ja to sobie poczytal i tesz
ja to sobie poczytal i tesz tak sobie dumam jak Anna ze takie Drakule to i u nas byli .ja to bym wolal ten Luton Bartusia zobaczyc..
Oj, każdy chyba zna takich krwiopijców
@Stary wiarus:Oj, każdy chyba zna takich krwiopijców w swoim otoczeniu.
Dracula ma podobno i polskie
Dracula ma podobno i polskie korzenie... podobno...