Ścieżki rowerowego paradoksu
Wlokąc się codziennie rano do pracy, podziwiam jak ze spokojem ducha, bez najmniejszych trudności, przychodzi naszemu narodowi łamanie powszechnych nakazów. Powszechne nakazy, powszechnie łamiemy. Naturalnie tak... Niewątpliwie mamy to we krwi. Piesi idą po ścieżce rowerowej, rowerzyści jadą po części dla pieszych - taka kombinacja kończy się jazdą rowerzystów od prawej do lewej uprawiając slalom między pieszymi. Zupełnie jakby piesi chcieli codziennie fundować rowerzystom dodatkowy test rowerowy (kiedy ja go zdawałam należało bowiem wykonać właśnie taki slalom)
Być może jeszcze zbyt mało czasu minęło od powstania ścieżek, by łomżyniacy nauczyli sie korzystać z tych udogodnień. Ale kto śmiałby ich winić, skoro przez wiele lat, piesi i rowerzyści musieli jakoś siebie znosić na jednym wspólnym chodniku i z tego co widać opanowali tą technikę do perfekcji. Gorzej jednak, gdy taki niefrasobliwy łomżyński pieszy pojawi się w innym mieście (bardziej cywilizowanym – bez obrazy!) Co najlżejsze – zbesztają go ku jego zdziwieniu(„Co?! To nie mogę sobie iść tą stroną chodnika?! Co za ograniczenie praw obywatelskich!?"), a w najgorszym przypadku potrącą, bo PO TO SĄ ŚCIEŻKI ROWEROWE, ŻEBY JEŹDZILI PO NICH ROWERZYŚCI. Możliwe, iż byłoby to zbyt brutalnym rozwiązaniem, ale pomyślmy: gdyby jakiś rowerzysta potrącił kogoś na ścieżce rowerowej ( a powiadam wam, nie jego byłaby to wina!), łomżyniacy -jak wiadomo mądrzejsi po szkodzie, z obawy o własne zdrowie, być może zaczęliby bardziej zważać na to z której części chodnika korzystają i w końcu nastałby porządek-amen!
Ale problem tkwi też w niekonsekwencji rowerzystów, którzy często jeżdżą po pasie przeznaczonym dla pieszych. Dostrzegając przechodnia na swoim pasie zjeżdżają na część dla pieszych. W sumie po co psuć sobie nerwy wrzeszczeniem na kogoś, można zwyczajnie zjechać, ale czasem przecież wystarczy zadzwonić magicznym dzwoneczkiem, albo krzyknąć „Przepraszam!" i co mądrzejszy grzeszący pieszy nawróci sie na swoja stronę chodnika. Co bowiem stałoby sie gdyby jakiś pieszy wszedł na jezdnię, a samochody zaczęły go omijać chodnikiem?! - ŚCIEŻKA ROWEROWA JEST PASEM RUCHU, NA KTÓRYM OBOWIĄZUJĄ ZWYKŁE PRZEPISY RUCHU DROGOWEGO.
Ha! Ale temat nie jest jeszcze wyczerpany. Choć miło, że rowerzyści mają w Łomży swój kawałek ziemi, to na razie niewiele on rozwiązuje. Ścieżek rowerowych w naszym mieście jest nadal za mało ( choć dziękujemy i za te!) Parę metrów ścieżki rowerowej, a później znów normalna droga... Niektóre krótsze ścieżki rowerowe mogłyby być zamienione na trasy dla rolkarzy. Bo gdzie oni biedni mają się podziać?! Taktak. Oczywiście można sobie jeździć na skatepark'u, ale na boga, nie każdy ma wrodzony talent do 'uskutecznienia tricków', a mimo to dla zdrowia, relaksu, czy czegokolwiek innego chce uprawiać ten sport. Grobla jednaczewska jest chyba najlepszym miejscem na tego typu eskapady, ale tam rolkarz również nie rozwinie prędkości (chyba, ze gdy zapadnie zmrok), bo musi mijać matki z wózkami(bądź wózki z matkami), deskorolkarzy, nordingwalking'owców, biegaczami itp. bo przypominam, że ścieżka rowerowa jest tylko i wyłącznie dla sławetnej grupy rowerzystów.
A tak w ramach zakończenia, to kto wpada na TE pomysły, by słupy i znaki wyrastały z chodnika ?! (Jakiś zapalony fan X-menów, chce sprawdzić, czy ktoś przeniknie przez metal, czy jest tylko zwykłym śmiertelnikiem i zejdzie na drogę dla rowerów? bo alternatywy nie ma- no nie ma, jeśli tej tajemnej umiejętności przenikania przez metale nie posiada...
Po tej części chodnika piwinni dopisać ' Tylko dla X-menów z mocą przenikania przez metale.')


























Kontakt:
Dobry artykuł są plusy i
Dobry artykuł są plusy i minusy
I zamiast dzwonka często
I zamiast dzwonka często wystarczyłby tylko zdrowy rozsądek i chwila pomyślenia , szczególnie u pieszych .
Słupy stojące na środku chodnika to z kolei brak zdrowego rozsądku u planujących nasze ulice .
To jest ciekawy i mądry
To jest ciekawy i mądry artykuł !
Na dodatek mocno osadzony w problemach miasta .. Na większości trasy , którą ja się poruszam nie ma ścieżek rowerowych , ale kiedy już jadę nową ścieżką , muszę bardzo uważać na gapowatych przechodniów .
A rowerzystów w Łomży coraz więcej , co stwierdzam z zadowoleniem .
Z zaciekawieniem przeczytałam
Z zaciekawieniem przeczytałam , naprawdę dobry tekst .
Nie zajmę głosu w sprawie ścieżek rowerowych , bo powieliłabym częściowo poprzednie komentarze , ale słupy na środku chodnika to już ewenement !
Niedawno widziałam , jak dwie rozgadane panie chciały " przeniknąć " przez taką przeszkodę . U jednej zakończyło się to guzem na czole .
Myślę , że wszystko się
Myślę , że wszystko się wkrótce unormuje . Ścieżki rowerowe to u nas nowość . Kilka siniaków , kilka poobijanych rowerów i mieszkańcy zaczną żyć w symbiozie : rowerzyści z pieszymi :)
Hmmm , znając łomżyniaków to
Hmmm , znając łomżyniaków to tych sińców , stłuczeń i połamanych rowerów może być więcej .
A Zocha mnie gadało co to
A Zocha mnie gadało co to Rysia to 4 dni temu jeden rowerzysta skasowal bo Rysiu byl ciut podpity i szeroko go toczylo. no to na Rysia tesz te rowerzysty muszo uwazac .
O tym nie pomyślałam :) A
O tym nie pomyślałam :) A takich Rysiów jest u nas co nieco .
DO MODERATORA , o ile tu
DO MODERATORA , o ile tu zagląda . Wrzucasz od razu kilka fajnych tekstów - ten pod którym piszę , Anny Marii , Kurczaka { a niech ci Kurczak będzie , choć nadal mam wątpliwości , ale tekst dobry } i robi się zamieszanie . Na dodatek nieaktualna jest ilość zamieszczonych artykułów !
Bardzo ciekawy artykuł,
Bardzo ciekawy artykuł, zawierający trafne spostrzeżenia. Miejmy nadzieję, że powstające bulwary nad Narwią będą miały zarówno chodniki i ścieżki rowerowe, bez wyrastających znienacka słupów - zawalidróg.