drukuj

Psy i koty do adopcji

Kategorie: Tagi:
Psy i koty do adopcji

Sunia spod Śniadowa. Ma już dom.

Porzucone, odebrane interwencyjnie, urodzone jako bezdomne. Zwierzaki czekają na dom.

W małym, drewnianym domku na Podlasiu tymczasowe schronienie znalazło wiele zwierząt. Pokój i kuchnię oblegają psy, a wśród nich chodzą koty. Za oknem, na podwórku kolejne psie nieszczęścia. Wszystkie zwierzęta są zadbane, przyjacielskie. Czekają na swój jedyny, prawdziwy dom. Jest ich razem około 70 i tylko jedna opiekunka.

Swój dom dla tych zwierząt udostępniła pani Irena. Pomaga również innym z okolic.

Część zwierząt do adopcji można znaleźć na stronie : DOM Tymczasowy u Pipi - https://www.facebook.com/DomTymczasowyUPipi?fref=ts

Psy z okolic, w pomoc którym jest zaangażowana pani Irena :
https://www.facebook.com/events/686165651448364/
https://www.facebook.com/events/583293751738838/?fref=ts

Zdjęcia

  • Psy i koty do adopcji
elina
Autor:elina

Zaloguj się lub utwórz konto, by oceniać

Komentarze
też powojenna
też powojenna śr., 2014-02-19 12:50

Bardzo szanuję takich ludzi,

Bardzo szanuję takich ludzi, co nie przechodzą obojętnie widząc nieszczęśliwe zwierzaki!  Jakbym miała domek z ogrodem, to też bym pewnie była taka sama jak pani Irena.

Irena
KajtekN
KajtekN śr., 2014-02-19 13:07

Jak ktoś nie ma konta na

Jak ktoś nie ma konta na facebooku to nawet nie obejrzy stronek (: Czy pani wie jak żyją psy, które zostały adoptowane, bo może trafiły w złe ręce?

elina
elina śr., 2014-02-19 14:12

Oś czasu na stronie DOM

@KajtekN:

Oś czasu na stronie DOM Tymczasowy u Pipi można oglądać bez logowania, jak również zdjęcia i opisy. Logowania wymaga przeglądanie albumów. Przeglądanie wydarzeń również nie wymaga logowania.
Na portalu Dogomania jest również wątek poświęcony zwierzętom pani Ireny : http://www.dogomania.pl/forum/threads/133467-JEDNO-SERCE-NIE-DA-RADY-!-Serce-Pipi-i-podopieczni-w-potrzebie!!!-%28Posty-inf-1-6%29/page416?highlight=Patmol. Jest założony w 2007 r., więc nie wiem na ile aktualne są zdjęcia na pierwszej stronie.
Psy i koty do nowych domów trafiają po wizycie przed- adopcyjnej. Potem jest kolejna wizyta po- adopcyjna. Zwierzęta są wydawane razem z umową. Pani Irenie w adopcjach pomaga kilka osób. Część zwierząt sama zawozi do nowych domów. Jest codziennie w rozjazdach, wyłapuje do sterylizacji wiejskie kotki. Jeśli w okolicy jest zwierzę od niej adoptowane to stara się zajrzeć, zobaczyć jak żyje. Jest również możliwość zwrotu z adopcji. Nie lubiana, bo decyzja o adopcji powinna być przemyślana, a zwierzę to nie rzecz. Jeśli w nowym domu zwierzak jest źle traktowany to na podstawie umowy jest odbierany. Przez dom pani Ireny przewinęło się kilkaset psów, na pewno dużą część trudno sprawdzić, bo kiedyś działała zupełnie sama.

Botanik81
Botanik81 śr., 2014-02-19 15:11

Rzadko zdarza się, żeby

Rzadko zdarza się, żeby człowiek był aż tak wrażliwy na krzywdę zwierząt. Nasze wyrazy szacunku także dla Eliny. Gdyby ludzie nie traktowali psów i kotów jak przedmioty, to schroniska nie miałyby racji bytu.

Marcin, Anka i Junior
irekkos
irekkos śr., 2014-02-19 15:51

Hmmm jakoś bardziej wierzę w

Hmmm jakoś bardziej wierzę w szczerosc działań takich elin i Iren, niż etatowych pracowników schronisk dla zwierząt.

Irek.K
Manro
Manro śr., 2014-02-19 16:55

Chylę  czoła. To, co robi

Chylę  czoła. To, co robi Pani Irena i Elina, to naprawdę wspaniałe. I rację ma Irek - one do zwierząt podchodzą z potrzeby serca, a nie za pieniądze.
U Psotki też była Pani - odpowiednik Pani Ireny. Pierwsza pojawiła się Plamka, a Cffaniaka przyniosła właśnie ta Pani - nie tylko go przyniosła, ale przy okazji sprawdziła, jak się żyje Plamce. Wyszła zadowolona, z uśmiechem na twarzy. Jak one wspaniale się bawią :) I udaje im się od czasu do czasu zagonić Psotkę do sprzątania... :) Łażą, gdzie chcą (oczywiście w domu), podgryzają kwiatki (jak im się zachce), nie ma rzeczy na półkach, których by nie zrzuciły :)
Warto mieć w domu jakieś zwierzę. One naprawdę potrafią zmienić człowieka. Choćby Dziuńka - jej z niechęci do zwierząt zostało tylko gadanie :)

Manro
 

krystynab11
krystynab11 śr., 2014-02-19 17:20

Elinę poznałam stosunkowo

Elinę poznałam stosunkowo niedawno dzięki portalowi. Nie znam pani Ireny, ale wystarczy mi, kiedy słucham Eliny opowiadającej o bezbronnych, skrzywdzonych i porzuconych psach-  ona jest wtedy cała wielkim sercem.

KrystynaB
magisterUW
magisterUW śr., 2014-02-19 18:38

Przepełnione schroniska dla

Przepełnione schroniska dla zwierząt i ciągle nowe porzucane psy, świadczą o zaniku wszelkiego człowieczeństwa u zbyt dużej ilości osób. To co robi pani Irena i Elina jest tylko kroplą w morzu nieszczęścia zwierząt.
Wyrazy głębokiego szacunku!

Magister
AnnaMaria
AnnaMaria śr., 2014-02-19 19:59

To prawda, że wartość

To prawda, że wartość człowieka należy oceniać po jego stosunku do zwierząt...

AnnaM
elina
elina czw., 2014-02-20 00:48

Dziękuję za tak miłe

Dziękuję za tak miłe komentarze :) . Ponieważ byłam u pani Ireny i miałam okazję kilka razy z nią rozmawiać, jestem pod ogromnym wrażeniem. Obecnie chyba najbardziej przydałaby się jej pomoc na miejscu, bo w swojej wiosce jest sama, nikt jej bezpośrednio w opiece nad zwierzakami nie pomaga. Każdy oddany do adopcji zwierzak to trochę lżej. Mam nadzieję, że jej podopieczni znajdą swoje własne, wspaniałe domy.
Ja w tej chwili niewiele pomagam, choć chciałabym więcej. Niestety mam ograniczone możliwości.
Tak naprawdę każdy z nas ma małą cegiełkę. Powojenna przygarnęła porzuconą w lesie suczkę, Krystyna ma dwa koty, Manro troskliwie zajmuje swoim kocurem, Twiggy też ma ukochaną sunię. Również inni MM - kowicze mają zwierzęta. A ci, którzy nie mają, podchodzą do tego odpowiedzialnie. Gdyby wszyscy tacy byli, nie byłoby potrzeby zakładania schronisk. Tak niewiele czasem trzeba, by poprawić kogoś los. Nie tylko zwierzęcia.

irekkos
irekkos czw., 2014-02-20 07:38

Chapeau bas jak mawia jeden

@elina:

Chapeau bas jak mawia jeden magister, za ten komentarz! Tylko psiarze powinni pamiętać jeszcze, że ich pupile nie samą miłością żyją, ale z ich posiadaniem wiążą się także obowiązki. Ja tak w nawiązaniu do swoich tekstów o zasrywaniu miasta.

Irek.K
elina
elina czw., 2014-02-20 13:31

Pewnie. Pies i kot to również

@irekkos:

Pewnie. Pies i kot to również obowiązki i wydatki. W Łomży podatek za posiadanie jednego psa to 90 zł - jeszcze nie wiem, jak jest w tym roku. Co roku trzeba szczepić. Moje są szczepione przeciwko wściekliźnie i wirusókom - dla jednego to ok. 60 - 70 zł. Zrobiło się ciepło, więc trzeba już używać preparatów przeciw - kleszczowych. Średnio na 10 - kilogramowego psa to 16 - 18 zł co miesiąc. Jeszcze odrobaczanie. Karma miesięcznie kosztuje mnie ok. 150zł na dwa psy.  Kupuję suchą, ze średniej półki. Kupuję również gryzaki, żeby psy się nie nudziły. Woreczki na odchody kupuję co jakiś czas w większej ilości. Płacę ok.50 zł i starcza na kilka miesięcy. I oby zwierzak nie chorował, bo koszty leczenia zwykle nie są małe.
Czasami dochodzą zniszczenia w domu, odzieży i trzeba się przyzwyczaić do obecności sierści, wychodzenia na spacery w każdą pogodę. Oczywiście sprzątnie na spacerze. Nie wszędzie można wyjechać.
Dlatego należy się porządnie zastanowić, nim weźmie się zwierzaka pod swoją opiekę. Dla własnego i jego dobra.
Z pewnych kosztów można zrezygnować. Można szczepić tylko przeciwko wściekliźnie, nie kupować preparatów na kleszcze, chyba taniej wychodzi żywienie mięsem gorszej jakości surowym lub gotowanym z warzywami, makaronem.
Adoptując psa lub kota trzeba być odpowiedzialnym. To obowiązek często na kilkanaście lat, a nawet dłużej.

irekkos
irekkos czw., 2014-02-20 16:26

Dam obie ręce uciąć, że na

@elina:

Dam obie ręce uciąć, że na setki  psiarzy w Łomży tylko nikły % opłaca podatki, robi szczepienia i prawidłowo odżywia swoich pupilów. W większości pies jest, bo jest, bo fajnie mieć psa piipip.

Irek.K
KajtekN
KajtekN czw., 2014-02-20 22:41

Ma pani rację, ale ja wolę

@elina:

Ma pani rację, ale ja wolę dostawać mniejsze kieszonkowe, żeby mój Cezar miał wszystko:-) Ja jeszcze kupuję szampon, bo mój pies bardzo lubi wszystkie kałuże:-)