Hospicjum - fantastyczna przygoda
Jest Pan laureatem pierwszej kategorii naszego konkursu Wolontariat jest super. W nagrodą za opisanie swoich doświadczeń z pracą na rzecz hospicjum, pojedzie pan na wycieczkę do Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Jak zaczęła się Pana przygoda z wolontariatem?
- To był zupełny przypadek. Myślałem wprawdzie od jakiegoś czasu o wolontariacie, pomaganiu innym, ale jeszcze na nic się nie zdecydowałem. Któregoś dnia mama powiedziała mi, że hospicjum szuka wolontariuszy. To był impuls. Poszedłem na szkolenie dla wolontariuszy i zostałem.
Hospicjum to miejsce, które wiele osób przeraża. Nie bał się Pan tego wyzwania?
- Na początku miałem obawy, ale jak już tam wszedłem i pokonałem lęk, okazało się, że hospicjum nie jest takie straszne. Jest tam oczywiście świadomość śmierci, ale nie żyje się tym, nie ma przygnębiającej atmosfery. Jest tam wiele radosnych chwil, podopieczni hospicjum często czekają na wolontariuszy, kogoś z kim można porozmawiać i kto im pomoże wyjść na spacer czy zrobić zakupy.
Osoby, które chcą zostać wolontariuszem w hospicjum, muszą przejść szkolenie. Wielu chętnych już wtedy się wykrusza. Jak to wyglądało w Pana przypadku?
- Trzeba było przejść 7 tygodniowe szkolenie. Spotykaliśmy się raz w tygodniu, poznawaliśmy m.in. przepisy bhp, zapoznawaliśmy się ze sprzętem, było trochę psychologii, zagadnień dotyczących tego, o czym rozmawiać z chorym. Rzeczywiście sporo osób wykrusza się podczas szkolenia. W mojej grupie zaczynało ok. 50, a do hospicjum weszło 6 czy 8 osób.
Jak wyglądała Pana praca w hospicjum?
- Początek był trudny, ciężki. Nie wiedziałem co i jak, uczyłem się dopiero. Bałem się, że zrobię coś nie tak. Ale okazało się że wystarczy gotowość i chęć i to nie jest takie trudne. Przychodziłem do hospicjum 2-3 razy w tygodniu, spędzając tam ok. dwóch godzin. Pomagałem podopiecznym we wszystkim: karmieniu, zakupach, zmianie pampersów, wyjściu na spacer. Była też rozmowa i wspólna modlitwa. Przekonałem się, że dla tych chorych najgorszą rzeczą jest samotność. W sumie jako wolontariusz spędziłem w hospicjum 11 miesięcy. Musiałem zrezygnować z tej pracy, bo miałem na głowie za dużo nauki, zacząłem też normalną pracę. Poczułem, że nie dam rady ze wszystkim. Ale nie zamykam się na przyszłość, na pewno będę jeszcze pomagać innym osobom. Nie wiem, czy w hospicjum, czy w innym miejscu. Mam dużo znajomych wolontariuszy np. w domu dziecka. Wolontariat wciąga, jak już się zacznie, potem ciągle chce się robić coś dla innych. To daje radość, chęć, siłę, empatię, możliwość wczucia się w sytuację drugiego człowieka. A przede wszystkim ustawienie w swoim życiu własnych priorytetów, tego co jest bardziej a co mniej ważne. Ja sam bardzo zmieniłem się wewnętrznie.
Był Pan w Brukseli?
- Nie, to będzie moja pierwsza wizyta. Jestem podekscytowany i zaskoczony, że wygrałem. I bardzo
szczęśliwy.
ZGŁOSZENIA DO II KATEGORII- WOLONTARIAT WIRTUALNY
A do 30 listopada czekamy na kolejne prace w naszym konkursie "Wolontariat jest super", tym razem w kategorii wolontariat wirtualny. To działalność na rzecz innych za pośrednictwem komputera lub innych urządzeń podłączonych do Internetu, np. tworzenie stron internetowych, moderowanie sieciowych list dyskusyjnych i forów dyskusyjnych, prowadzenie poradnictwa, pisanie artykułów na portalach społecznościowych. Do wygrania jest kilkudniowy wyjazd do Brukseli.
Co trzeba zrobić?
1. Napisz tekst opisujący Twoją historię. Tekst może mieć dowolną formułę np. wspomnienie, relacja, refleksje, pamiętnik itp.;
2. Zamieść swoją pracę na naszym portalu;
3. Dostarcz do nas napisaną pracę wraz z formularzem zgłoszeniowym oraz deklaracją.
Wszelkie szczegóły konkursu i regulaminu można znaleźć tutaj.

























Kontakt:
Czytałam już o tym młodym
Czytałam już o tym młodym człowieku , czytałam też jego wspomnienia . Jestem pełna szacunku dla jego postawy .
Nasze wielkie uznanie dla
Nasze wielkie uznanie dla tego skromnego , o wielkim sercu człowieka .
oj jakiej wielkiej
pokory ,szacunku dla życia ,śmierci,uczy hospicjum,każdy powinien tam spędzić trochę czasu ,przewartościowuje się wszystko co do tej pory przeżyliśmy.Spędziłam tam wiele czasu,wiele się nauczyłam,przeżyłam dużo radości ale i morze smutku,patrzyłam jak umierające matki które poświęciły całe życie czekają na dzieci a te dzieci nie mają czasu żeby być przy nich no bo przecież praca,widziałam jak stara matka całuje swoje umierające dziecko piękną młodą kobietę po nogach,a przerażony narzeczony na to patrzy,a potem wychodziłam na ulicę i widziałam"normalny"świat,kłócących się ludzi kupujących nowe telewizory,samochody- INNY świat .
dziewAnno , teraz z kolei
dziewAnno , teraz z kolei moje uznanie za twój komentarz.
Ludzie tacy jak Rafał budzą szacunek.
Komentarz dziewAnny
Komentarz dziewAnny wstrząsnął mną .Każdy z nas myśli , że jego nic złego nie spotka i że dramaty są tylko domeną innych ludzi . Tak często możemy się mylić (:
Podziwiam i szanuję takich
Podziwiam i szanuję takich ludzi
Życie jest tak
Życie jest tak krótkie,ulotne.Nie wiemy nawet ,czy my sami nie będziemy potrzebować koło siebie takich ludzi.....