44-letni zambrowianin utonął w Narwi na oczach synka
W pewnym momencie syn 44-latka zobaczył, że tata zniknął pod wodą. Zaniepokojony zaczął szukać starszej siostry. Dzieci pobiegły do ratowników.
- Nie dało się nic zrobić, bo nie było ich widać - tłumaczy Leszek Muczyński, prezes łomżyńskiego WOPR-u. To on zawiadomił straż i policję. A wcześniej wysłał do poszukiwań dwóch ratowników, w tym jednego na łodzi, z której później korzystali również strażacy.
O godz 19 nurkowie wyłowili ciało. Sekcja zwłok pozwoli ustalić przyczynę utonięcia. Dzieci były w szoku. Weekendowy wypad zamienił się w koszmar.
To i tak cud, że jak do tej pory doszło tylko do tej jednej tragedii w Łomży - podkreślają ratownicy.
- Chwilę po tym nieszczęśliwym wypadku na plażę przyjechała starsza kobieta - opowiada Muczyński. Poprosiła nas o poszukanie jej syna, który wypłynął z Siemienia. Zapytałem, czy płynie łódką, czy pontonem. "Nie, wpław" - odpowiedziała.
Już na następny dzień w miejscu, gdzie utonął mężczyzna spotkaliśmy kąpiących się młodych ludzi. A rzeką płynęła w kierunku Piątnicy kolejna grupka "odważnych".
To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Kłopoty ratownicy mają też na strzeżonej plaży. Przede wszystkim z pijanymi i narkomanami. Skoki z mostu to codzienność. Kiedy młodemu człowiekowi włączy się alkoholowa "nieśmiertelność", ponad 11 metrów z mostu do wody nie jest już takie przerażające. A że głębokość w tym miejscu wynosi niespełna 4 metry, a dno najeżone jest m.in. gruzem...
- Nie rozumiem, dlaczego policja zabezpiecza tak licznie mecze dla kilkuset kibiców, a gdy na plaży jest kilka tysięcy osób, to ich nie widać - żali się prezes WOPR.
Ratownicy mówią, że często wzywają funkcjonariuszy. Zazwyczaj kończy się na pouczeniach. Czy policja może zabronić wchodzenia do wody osobom pijanym?
- Teoretycznie nie - przyznaje Kamil Tomaszczuk, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.
W te wakacje w województwie podlaskim utonęło już blisko 30 osób.


























Kontakt:
polska " ułańska fantazja "
Zbyt często tak nazywamy bezmyślność , brawurę i idiotyczne zachowanie , które kończy się dramatem . W tym wypadku dramatem małych dzieci , które widziały śmierć ojca .
Przez taką bezmyślność mamy tyle ofiar i na drogach .